Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#61633

(PW) ·
| Do ulubionych
Piekielna tym razem byłam ja.

Miałam oddać BARDZO WAŻNE COŚ na wtorek rano. Jak 90% osób pracujących w domu, zabrałam się za drukowanie w poniedziałek wieczorem. A że jestem pechowcem, zaopatrzyłam się w trzy ryzy papieru i komplet kartridży do drukarki, tak by na pewno niczego mi nie zabrakło.

Tu należy wspomnieć, że zamknęli mi sklep w którym zawsze kupowałam akcesoria do drukarki. W związku z tym musiałam zacząć chodzić do sklepu 10 m dalej, w którym nie było tych konkretnych tuszy jakich zawsze używam. Ale za to były jakieś pasujące innej firmy. Mnie tam wsioryba - kupiłam.

Oczywiście po pierwszych 70-ciu stronach stary tusz w drukarce siadł. Przygotowana na taką ewentualność wymieniłam kartridż, puściłam druk i odpaliłam serial. Jednak oglądałam jednym okiem, a drugim sprawdzałam cały czas jakość wypluwanych przez drukarkę stron. No i w pewnym momencie okazało się, że kolejne strony idą jakoś blado. Gradacja tej bladości była bardzo wyraźna między kolejnymi linijkami. Tekst zmierzał przez szarość do kompletnej nicości.
Po pierwszym wstępnym ataku paniki odnalazłam przycisk "clean" i wciskałam go uparcie przez następną godzinę z nadzieją, że drukarka sama przetka dyszę. Nie przetkała

Złapałam na GG kolegę informatyka.
- Podgrzej drukarkę.
- JAK?
- Może być suszarką. Skrzep się rozpuści, obluzuje jak będziesz klikać czyszczenie.

Po pół godziny dmuchania na drukarkę skrzep nie puścił.
Kolega informatyk przybył z odsieczą, wysłałam mu na maila i wydrukował za mnie.
Ja natomiast po oddaniu mojej sterty makulatury, w nastroju bojowym wparowałam do sklepu, w którym sprzedali mi nieszczęsny tusz.
Z lekkim szczękościskiem, emanując negatywną energią wytłumaczyłam im, że ich leżący tu pewnie dekadę, kiepskiej jakości tusz co mi go opchnęli, zatkał mi drukarkę i ja mam fakturę, żeby to udowodnić, że ten tusz to od nich, i żądam serwisu drukarki na koszt sklepu. JUŻ.
Jak dobrze, że nie krzyczałam, bo by mi dopiero później głupio było.

Zawiozłam kolesia do siebie do domu i postawiłam przed pacjentem. Spytałam się czy zrobić kawy i kiedy skończyłam nalewać do czajnika wodę usłyszałam "zrobione".
- O tu... - pokazuje mi dziurkę w kartridżu - ...tu jest otwór napowietrzający. Na nim była naklejka. Drukarka chciała pobierać tusz, ale powietrze nie mogło wchodzić do środka, wiec tworzyło się podciśnienie i nie drukowało.(...) Tak, wiem, pani wcześniejsza firma miała napowietrzacz przy korku, żadnych naklejek nie było..."

Odwiozłam, przeprosiłam i mi głupio.

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 735 (801)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…