Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#64817

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Świeżutka historia z wczorajszego wieczora pod krew w żyłach mrożącym tytułem: „Zasadzki mojej Lubej”.

Na wstępie zarys sytuacyjny. Mieszkamy sobie z dzieciskami w domku zaopatrzonym w parter, półpiętro z pokojem, piętro i poddasze. Na poddaszu jest nasza małżeńska sypialnia wyposażona m.in. w łoże małżeńskie (Luba po lewej a ja po prawej), telewizor i komputer.

Późnym wieczorem leżymy sobie z córką na kocyku na łożu (ja po swojej stronie) oglądając TV. Wraca moja Luba z pracy strasznie zmęczona. Mówi, że chętnie by się położyła, więc ustępuję jej miejsca. Kładzie się szczęśliwa cała i jeszcze chwali, że tak fajnie nagrzałem jej miejscówkę. Czego się nie robi dla zmęczonej małżowinki?
Posiedziałem sobie obok przy komputerze z godzinę aż zaczęła mnie morzyć miła senność. Podnoszę wzrok – córki nie ma, Luba śpi na moim miejscu a TV gra trochę za głośno. Szukam pilota na szafkach. Nie ma. Schodzę na dół do córki zapytać. - „Zostawiłam mamie”.
Wdrapuję się z powrotem do sypialni powolutku, żeby nie zgubić tej miłej senności, która mi się kołacze tuż, tuż za przymkniętymi powiekami. Marzę wręcz o przyłożeniu głowy do poduszki 5 sekund po wyłączeniu telewizora.
- Gdzie może być pilot jeśli Luba go oglądała i zasnęła?
Odpowiedź znam już od kilku lat. To miejsce jest stałe i niezmienne jak wzorzec metra w Sèvres: pod Lubą! Podnoszę kocyk, lekko przechylam jej ciało i jest! TV wyłączone. Czego się nie zrobi dla zmęczonego kochania? Idę spać! Szykuję się do zaśnięcia na jej miejscu, moja komórka z budzikiem na szafce obok.

Ostatni promyk świadomości zapalił mi czerwoną lampkę w pamięci: ona jutro powinna wstać pół godziny przede mną do pracy! Muszę położyć jej komórkę z budzikiem pod ręką. Rozglądam się tam gdzie już szukałem pilota. Nie ma. Schodzę piętro niżej zajrzeć do torebki. A tam są: klucze od domu, portfel, zestaw kremów na każdą porę roku i warunki atmosferyczne (14 szt), chusteczki, spinki do włosów, bilety do kina z grudnia, okulary słoneczne, pilniczek do paznokci, notatnik, scyzoryk, wiertarka… wróć! Wiertarki nie było, ale kluczy też.
Schodzę na parter – pewnie telefon znajdę w kieszeni płaszczyka. Nie ma. W szufladzie z kluczami. Nie ma.
Jedyne wyjście – zadzwonię do niej ze swojej komórki, która jest w sypialni. Wspinam się po schodach z powrotem na poddasze. Powolutku, żeby nie zgubić snu. Nie dam sobie podnieść ciśnienia. Nie ma takiej opcji. Czego to ja nie zrobię dla Lubej?
Dzwonię i zbliżam się do schodów spodziewając się sygnału z dolnych pięter. Jest dzwonek! Z tego piętra. Spod kocyka. Luba się ocknęła. Wyjęła telefon z kieszeni bluzy i widząc mnie skasowała odbiór. Mamy jej komórkę! Teraz pewnie odłoży ją obok siebie na szafkę i słodko wróci do sennych czeluści. Podążam do wyłącznika światła. Jestem na ostatnich oparach, senność kroczy tuż za mną. Siedzi mi na karku!
Zanim zgasiłem światło kąt mego oka zarejestrował ruch jakowyś w łożu mym. Hmmm… Kochanie me zmęczone śmiertelnie w ostatnim przebłysku świadomości postanowiło przekręcić się na swą stronę łoża.
Przyznaję – drgnęła mi powieka wtedy, ale powiedziałem sobie: „zrobisz to bez nerwów najmniejszych dla swego kochania jedynego, a sen cię otuli jedną chwilkę później”.
Wróciłem do jej strony łoża, przeniosłem komórkę na swoją stronę, wróciłem do włącznika, zgasiłem światło i już jak zombi zmierzam do łóżka czując niemal poduszkę przy twarzy.
Aaaaaaa!!!!!
Wiecie do czego służy mały palec u nogi? Do odnajdywania mebli w ciemnym pokoju. A jak znaleźć obcas kapci małżowinki po ciemku? Nie ma na to nic lepszego niż bose śródstopie!
Jak to bolało! Jasssny gwint! Rzuciłem tymi kapciami na oślep byle dalej od siebie.
Ale nieee! Kerownik, nie pozwól sobie na utratę spokoju, podniesienie ciśnienia i co za tym idzie utratę snu. Zmęłłem w ustach po cichutku okropnie brzydkie przekleństwo i powtórzyłem mantrę: „czego to ja nie zrobię dla mojego kochania?”.

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 8 (160)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…