Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#66341

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia z wczoraj z 'kulturalnych' imprez dla studentów.
Leję piwo na koncertach, więc nie dziwią mnie już pijani, agresywni ludzie. Dlatego też pominę 'małe' piekielności przy pracy, a skupię się na ogóle.

1. Sikanie gdzie popadnie. To już był ten etap dla większości, że wstyd zniknął. Krzaki? Po co komu? Można przecież odlać się na środku, w tłumie, niezależnie od płci.

2. Alkohol? To za mało, trzeba było sięgnąć po 'mocniejszą artylerię'. Tak właśnie zrobiła jedna dziewczyna, którą najpierw widziałam zamkniętą w toi-toiu, a następnie jak pogotowie zabierało ją nieprzytomną, zawiniętą w tę folię do utrzymania temperatury ciała (nie pamiętam jak ona się nazywa).

3. Bójki? Oczywiście, wystarczy, że komuś się nie spodoba twój wyraz twarzy. Pogotowie wiozło również Pana, któremu dość obficie ciekła krew z głowy.

4. Rozwalenie barierki mającej 1,5 m, która przy ziemi trzymały ogromne betonowe obciążniki, to też dla niektórych nie był problem. Na imprezę zrobiło się dzięki temu dodatkowe wejście, kto by liczył poszkodowanych. Jakieś 5 minut później podeszła do mnie pani, pytając czy wiem, gdzie znajdzie medyków. Zapytana o to co się stało stwierdziła, że przygniotła ją barierka. Nie ją jedną.

5. Gaz pieprzowy w tłumie? Wszyscy za to obwiniają ochronę, która wypiera się jego użycia. Jednak ktoś wpadł na ten genialny pomysł, dzięki temu, następne trzydzieści minut mojej pracy umilał mi dławiący kaszel.

6. Koncert również udało im się przerwać. Pijani i naćpani 'ludzie' (bo to za dużo jak na nich powiedziane) rzucili się na scenę ze wszystkich stron. Artysta nie mógł zejść do czasu, aż całe towarzystwo się rozejdzie, ponieważ ochrona zmuszona była otoczyć scenę (tylko tak mogła ochronić wokalistę, przed napadem bydła). Tam rozgrywały się naprawdę iście dantejskie sceny. Przykładem może być dziewczyna, która wpełzła pod estradę i trzy razy większy ochroniarz nie mógł jej wyciągnąć, tak bardzo kopała i drapała go w szale.

7. Po skończeniu pracy odczekałam trochę czasu, aż tłum się rozejdzie, aby móc przejechać samochodem. Zaparkowałam przy samym wejściu (licząc, że dzięki temu ochrona zauważy jak ktoś się przyczepi do mojego samochodu), więc wyjeżdżałam drogą, którą wszyscy wychodzili. Całą drogę modliłam się o swoje opony, gdyż pokryta była puszkami/butelkami/kubkami, ogólnie wszystkim w czym można było dostać alkohol. Oprócz tego przejeżdżałam obok jakiejś pary, gdzie chłopak dał swojej dziewczynie w twarz, a ona 'zniosła to z godnością' i się obraziła (sądząc po minie). Poza drogą pełną śmieci po bokach mogłam dojrzeć niedobitków odpoczywających po koncercie w rowach. Tak więc sam wyjazd zdradzał charakter tej 'imprezy'.

Od razu napiszę, że tej historii niestety nie trzeba było ubarwiać, bo wiem, że niektórzy mogą wątpić w tak wielki zanik szarych komórek u ludzi.
Poza tym osoby opisane w podpunktach 2 i 3, to tylko przykłady reprezentujące znacznie większą grupę osób.

koncerty

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 276 (392)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…