Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#68705

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracuję w znanym hipermarkecie, zatrudniona przez agencję pracy. Jestem pracownikiem kasowym, głównie jestem na linii, ale zdarza się, że zostaję "wrzucona" na mały punkt gastronomiczny w markecie - kurczaki, pizza, garmażerka, cuda wianki. Przychodzę w swoich ciuchach do pracy na kasie zwykłej, jedynie zaopatruję się w fartuch.

Punkt mieści się obok lad z wędlinami i serami. Tak się złożyło, że były tam trzy osoby na trzy wagi i praca szła dobrze.

Do czasu aż jedna z wag nie odmówiła współpracy. Zrobił się kociołek, dziewczyny nie miały czasu naprawić, poprosiły mnie o pomoc. Poszłam, zaczęłam dłubać przy wadze, która nota bene poddać się nie chciała - dalej w bluzce z napisem KASY.

Widać było, że nie jestem stąd. Widać było, że zajęta. Ale nie minęły 3 minuty, jak facet z kolejki ryknął: "PANI NAM PODA! Sopockiej 10 plastrów, ale ma być cienko!”.

Zagotowało się we mnie, ale ze stoickim spokojem odpowiedziałam, zgodnie z prawdą, że nie mam przeszkolenia na krajalnicę, że jak naprawię wagę, będzie szybciej obsłużony, a jakbym przyszła podawać, to spytałabym, czego pan sobie życzy.

Oczywiście jestem bezczelna, będzie skarga. Nie mogę się doczekać tej skargi za niewypełnienie nieswoich obowiązków.

Najlepsze, że pan był następny w kolejce i dostał swoją Sopocką cienko krojoną po jakichś 2 minutach.

sklepy

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 125 (259)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…