Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#71975

(PW) ·
| Do ulubionych
Biedronka. Ruch umiarkowany. Po szybkim uzupełnieniu zapasów spożywczych udałam się do kasy. Za mną stanęła w kolejce kobieta z nastoletnią córką. Za chwilę usłyszałam ich dialog:

- Ty, zobacz co ta baba robi - mówi matka wskazując głową stoisko z cukierkami.

Z ciekawości sama zerknęłam w tamtym kierunku.
I co ujrzałam?
Stoi osobnik płci żeńskiej, przebiera w cukierkach na wagę, po czym rozpakowuje jeden, nadgryza, zawija papierek i wrzuca z powrotem do kartonu.
Zagotowało się we mnie. Odwracam się i mówię do kobiet stojących za mną:

- Obrzydliwość....
- Wie pani co.... trzeba chyba kupować tylko cukierki zapakowane. Ona tak już kilka sztuk przetestowała - rzekła starsza.
- O nie... trzeba takim osobnikom zwracać dosadnie uwagę - odparłam i tylko czekałam na odpowiednią okazję, wbijając wzrokiem w ziemię tę chodzącą obrzydliwość.
Ku mojej uciesze babsztyl ustawił się w kolejce za nami. Towarzyszyła jej inna kobieta.
Nie czekałam zbyt długo, odchyliłam się i zwróciłam do piekielnej:

- Teraz powinna pani kupić wszystkie te cukierki.

Kobieta nieznacznie się zmieszała, ale po chwili odzyskała rezon i mówi:

- Przecież nic takiego nie zrobiłam, ułamałam tylko i odłożyłam....
- Nie ułamała pani "tylko", a nadgryzła - wtrąciła się moja sojuszniczka z kolejki. - Tak się nie robi!
- O rany! Mogę zaraz iść po tego cukierka (ciekawe jak go zamierzała znaleźć w tej stercie), jeden cukierek i wielkie halo!

W tym momencie znowu pobiegła do tego stoiska, coś pogrzebała i wróciła, ja natomiast wymieniałam uwagi z panią stojącą za mną.
Niestety nie spodobało się to babsztylowi oraz towarzyszce, bo przechodząc w tryb ataku zwróciły się do mnie:

- A czego się wtrąca? Nie jej sprawa...

Ha! Dla mnie to była woda na młyn! :-)

- Jestem takim samym konsumentem jak pani i nie zamierzam jeść obślinionych, napoczętych przez innych ludzi cukierków. I mnie gdyby ktoś przyłapał w takiej sytuacji i zwrócił uwagę, byłoby wstyd. A pani jeszcze dyskutuje. Nie jestem jedyną osobą, która widziała całe zdarzenie. Gdyby tu była ochrona, wyrzucono by panią na zbity pysk!

Cały czas potakiwała mi moja sojuszniczka dorzucając swoje uwagi.
Kasjerka natomiast zapytała, która kobieta robi takie numery z cukierkami i tylko skinęła głową, gdy wskazałam.
Babsztyl uspokoił się trochę, ale coś mruczał pod nosem.
Niestety nie wiem jak się incydent zakończył, gdyż już zapłaciłam, zapakowałam swoje produkty, pożegnałam uprzejmie z sąsiadkami z kolejki i wyszłam ze sklepu.
Trzęsie mnie do teraz!
Proszę Was, czytelnicy/konsumenci... zwracajcie uwagę w takich sytuacjach, nie siedźcie cicho! Bo tylko tak można niektórych ludzi wychować.

sklepy

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 292 (312)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…