Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77711

(PW) ·
| Do ulubionych
Przechodzisz obok sklepu około godziny 8.40. Na drzwiach wiszą godziny otwarcia: 9-18. W środku ciemno, potykacz schowany do środka, kasa wyłączona (wyświetlacz się nie świeci), muzyka nie gra. Zauważasz krzątającą się po sklepie pracownicę (sprzątanie, mycie podłogi, liczenie kasy). Przez uchylone okno wrzeszczysz: "Mogę wejść?!".
Nie, nie możesz. Wejdziesz o 9.00, jak Pan Bóg przykazał. Specjalnie przychodzę do pracy 20 minut wcześniej, żeby wszystko ogarnąć i punktualnie o 9 być w gotowości, aby pomóc i doradzić.

Mam średnio 3 takie sytuacje w tygodniu. To nie jest apteka, ani spożywczak. Nie sprzedaję produktów pierwszej potrzeby, bez których ktoś nie przeżyje lub których brak znacznie pogorszy komuś jakość życia.
Ja wiem, że komuś się spieszy, że może też idzie do pracy na 9. Ale w drugą stronę: ja nie chodzę po mieście od 8.00 i nie molestuję sprzedawców o wpuszczenie mnie do sklepu przed otwarciem.

Sytuacja zaczęła być piekielna, gdy niektóre klientki urażone moją odmową (zawsze jestem miła ale stanowcza), dzwoniły na skargę do właścicielki. Na szczęście to normalna, poczciwa babka, więc nie miałam z tego powodu żadnych nieprzyjemności.
Tak, pracuję w handlu i mam ból doopy.

sklepy

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 244 (274)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…