Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77915

(PW) ·
| Do ulubionych
Odnośnie "mycia okien dla Jezusa", taki przebłysk.

Mieszkałam z rodzicami i bratem oraz babcią - mamą ojca.
Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa mama z babcią nieszczególnie się lubiły, bywały z tego powodu scysje.
Pamiętam, że okna w bloku skonstruowane były tak, że było ich w rzędzie 3-4 (prawie na całą długość pokoju), a otwierało się tylko jedno, więc mama zazwyczaj wychodziła na parapet od zewnątrz by te okna umyć.

Któregoś dnia pokłóciła się z babcią i myła te okna z werwą i energią. Tyle, że babcia dla postraszenia jej zamknęła okno.
I utknęła mama na zewnętrznym parapecie. Na 3 piętrze.
Babcia po chwili napawania się jej przerażeniem, okno otworzyła.

I nastąpił armageddon. Wcale się w sumie nie dziwię, też bym spokoju nie zachowała.
Między innymi mama nazwała babcię "szują".
Co zrobiła babcia? Napisała sobie na kartce "szuja" na kartce i stwierdziła, że mamy się tak od dzisiaj do niej zwracać.
Nawet my, wnuki. Na "babcię" nie zareagowała.
Foch.
W nadziei, że mama ją przeprosi.

babcia okna konflikt

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 164 (238)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…