Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany
Troszkę się  zastanawiałem, czy dodać ta historie, bo polityczne kwestie dzisiaj lepiej w tym kraju omijać, no ale wkurzyła mnie ostatnio ta piekielność, więc raz kozie śmierć. Sytuacja w dość bliskiej rodzinie a historia może być długawa.

Są dwie siostry. Pierwsza wyszła za mąż dość młodo, ma dwójkę już dorosłych dzieci, mieszka z mężem w dużej willi w mieście A.

Druga do ok. 45 roku życia mieszkała z rodzicami w ich dwupokojowym mieszkaniu w mieście A, potem wyszła za mąż i wyprowadziła się do miasta B.

Obie siostry wyszły, tak się złożyło, za zasłużonych działaczy podziemia za komuny. Maz pierwszej siostry w wolnej Polsce wycofał się z polityki, był nauczycielem. Maja poglądy umiarkowane, centrowe, kiedyś glosowali na PO, teraz, jak większość Polaków maja problem z tym, ze nie ma na kogo glosować. Maz drugiej siostry w wolnej Polsce został lokalnym działaczem Porozumienia Centrum a obecnie PiS.

No i teraz, jak to często bywa, owe dwie siostry maja matkę staruszkę. Jej mąż, a ojciec sióstr, zmarł niedługo po wyprowadzeniu się drugiej siostry. Starsza pani jeszcze przez pewien czas dawała sobie rade sama, z czasem jednak zaczęło być coraz gorzej, dodatkowo problemy z chodzeniem zaowocowały tym, ze starsza pani nie dawała już rady wspinać się do swojego mieszkania na drugie piętro bez windy.

Ustalono, ze ponieważ starszy syn pierwszej siostry jest już na studiach, wyprowadzi się do mieszkania babci, a babcia przeprowadzi się  do willi i zajmie jego pokój. Babcia zdecydowała się  dalej oplacać za to mieszkanie czynsz a dla pokrycia pozostałych kosztów mieszkania (raty na jego wykup,potrzebne remonty, opłaty itp) drugi pokój wynajęto (za wiedza i aprobata babci) jego koleżance.

Dla siostry 2 okazało się  to wielkim problemem. Po pierwsze: kto to widział, żeby chłopak z obca dziewczyna mieszkał, to niemoralne. Po drugie: to jest "jej pokój" i nie można nim dysponować. Ten pokój powinien stać pusty do dyspozycji, aby miała gdzie spać kiedy przyjedzie do miasta A. Jednak dziwnym trafem partycypować w kosztach utrzymania mieszkania nie zamierzała a jego wykupywanie na własność uważa za wyrzucanie pieniędzy w błoto, bo przecież Kaczyński i tak je da, bo jako patriotom i Polakom rodzinie się ono należy.

Siostra 2 do miasta wpada sporadycznie, zwykle przy okazji jakichś spędow PiS. Rodzinę odwiedza rzadko, a jeśli juz to robi, to przeważnie kończy się  to awantura.

Otóż siostra 2 nie może przeboleć, ze jej rodzina nie wspiera PiS, który według niej jest najlepsza partia na świecie, a Kaczyński jest mężem stanu na miarę co najmniej Piłsudskiego.

Młodsze pokolenie nie chce już w ogóle z nią rozmawiac, bo jej jedynym argumentem jest "Jesteś jeszcze za młody ze zrozumieć, ale jak dojrzejesz i zmądrzejesz to docenisz geniusz Kaczyńskiego i to, co robi dla naszej ojczyzny" (przy czym ona tak próbuje rozmawiać ze wszystkimi rodzinie, wiec i ze mną i pomimo, ze mi już bliżej do 40, ja wciaz także załapuje się  na ta argumentacje).

Ze swoja siostra dyskusji już nie prowadza, bo zawsze konczyly się  wielka awantura, tu wiec siostra 2 po prostu wzdycha ciezko mowiac "nie rozumiem, jak tacy inteligentni ludzie, moja własna rodzina, mogą nie być wyznawcami Kaczynskiemu. Bardzo mnie to boli" jakby próbowała w nich wzbudzić poczucie winy.

Co do ich matki natomiast, siostra 2 jest przekonana, ze matka od kiedy zamieszkała z siostra 1 i jej rodzina, jest poddawana regularnemu praniu mózgu i tylko dlatego nie lubi PiS. Staruszkę wkur*ia to niemiłosiernie, bo jest to inteligentna i wykształcona osoba, której zawsze bliżej było do księdza Tischnera niż do księdza Rydzyka i nie lubi, jak się  z niej robi idiotkę, odmawiając prawa do posiadania własnego zdania.

Od kiedy babcia zamieszkana z siostra 1, mieszkanie babci wciąż było kością niezgody. Siostra 2 uważa, ze "jej się  należy pol mieszkania" bo mieszkała w nim przez 45 lat, a siostra 2 tylko do ślubu 20 lat wcześniej. Nie bierze pod uwagę faktu, ze o ile mieszkając tam, dokładała się  do czynszu, to dopiero po jej wyprowadzce udało się  przekonać matkę do wykupienia mieszkania (wcześniej. argumentem przeciwnej temu siostry 2 było, ze jak Kaczyński dojdzie do władzy, to mieszkanie to miałoby jakoś przejsc na wlasnosc bez konieczności płacenia za nie w ramach jakiegoś programu uwłaszczeniowego czy coś). Aby zabezpieczyć się  przed zakusami siostry 2, mieszkanie (które de facto wykupywane jest za pieniądze siostry 1 i jej męża) zostało zapisane w spadku siostrze 1.

Siostra 2 uważa to za największa krzywdę, jaka wyrzadzila jej matka, pomimo faktu, ze sama posiada dwa mieszkania a z mezem nie maja dzieci (i raczej, z racji wieku, miec juz nie beda). Kiedy przyjezdzala do miasta A, żądała, aby ja gościć w mieszkaniu siostry 1 - potrafiła nawet zająć z mężem pokój swojej matki a następnie oznajmić, ze skoro siostra 1 przejela dwupokojowe mieszkanie, w którym mogla by spać i siostra 2 i matka, to teraz jest to jej problem jak wszystkich polozyc spać.

Dopiero kiedy siostra 1 zaczela jej po prostu wykupywać pokój w pobliskim hotelu zrozumiała aluzje i przestała domagać się  noclegów. Jednak nie poddała się  w kwestii prób przeciągnięcia matki na swoja strone.

W tym celu zapraszała do siebie mame, która jednak po dwóch-trzech dniach dzwoniła do siostry 1 lub jej męża czy któregoś z dzieci i niemal placzac żądała, żeby ja od siostry 2 zabrać, ponieważ nie może juz wytrzymać - otoz siostra 2 na przemian maltretowała matkę o "krzywdę" jaka wyrządza jej "wydziedziczając ja" z mieszkania albo silą pprobowala nawracać na PiS.

Po kilku takich wizytach matka kategorycznie odmawia wizyt u siostry 2 oraz rozmów z nia na tematy polityczne. Siostra 2 mimo tego probowala podczas swoich wizyt w mieście A, jednak po tym, jak przyprawiła matkę o palpitacje serca, ogranicza się  jedynie do rozmów telefonicznych (podejrzewam ze dlatego, ze wtedy nie musi widzieć jak się  matka denerwuje, bo ta najwyżej rzuci słuchawka).

W sumie jednak wizyty siostry 2 w mieście A stały się  sporadyczne, noclegi ogarnia sobie sama w hotelach, kontakty rodzinne ograniczone sa jedynie do symbolicznych wizyt na herbatkę u matki. W rezultacie cały obowiązek opieki nad staruszką, która wymaga coraz więcej pomocy, spada na siostrę 1. Jej mąż z racji problemów z kręgosłupem nie jest w stanie pomagać przy dzwiganiu staruszki (która do niedawna jeszcze chodziła z balkonikiem, ale bywało, że potrafiła się przewrócić), jego pomoc jest więc głównie finansowa. Podobnie dzieci, które mieszkają już na swoim, nie mogą być przy babci 24/7, w rezultacie siostra 1 od lat nie miała wakacji (jeśli nie liczyć wyjazdów z matką do sanatorium).

Siostra 2 natomiast również przeszła na emeryturę, dodatkowo skapnęły jej tam jakieś fuchy z dobrej zmiany, wywalczyła także (choc może bardziej pasowałoby "wycwaniakowała" jakieś dodatkowe dodatki i przywileje dla swojego męza-kombatanta) i tak pielęgnuje swoje zainteresowania, od czasu do czasu wyjeżdzając na kilkutygodniowe wakacje i cieszy się zasłużoną emeryturą.

Tymczasem stan zdrowia matki, która jest juz w bardzo podeszłym wieku, bardzo się  pogarsza. Choć mentalnie wciaz bardzo sprawna, potrzebuje specjalistycznej opieki - praktycznie nie wstaje juz z łózka.

Siostra 1 jest juz od kilku lat na emeryturze, jednak koszty specjalistycznej opieki nad matka (pielęgniarka, pieluchy, sprzęt rehabilitacyjny, leki itd) zmuszają ja do zasuwania jak dziki osioł jako osoba samozatrudniona. Siostry 2 nawet nie prosi się  o wsparcie finansowe, ponieważ juz wiele lat wcześniej. oznajmiła, ze ponieważ siostra 1 dostanie w spadku mieszkanie, to finansowe kwestie opieki nad matka to jej problem. Tymczasem koszta opieki wciąż rosną i tak siostra 1, pomimo, ze jej emerytura jest dosc wysoka, zmuszona jest ciągle do brania nowych zleceń, a ze jej branża jest dosc sezonowa, oznacza to, ze czasami pracuje po kilkanaście godzin dziennie, a potem jeszcze opiekuje się  matka.

I teraz dlaczego zdecydowałem się  o tym wszystkim napisać.

Niedawno z niezapowiedziana wizyta wpadła siostra 2. Siostra 1 zasuwała w pracy, jej maz był u lekarza, do mieszkania wpuscila ja, po konsultacji ze staruszką, opiekunka matki. Ta posiedziała chwile, pocmokała, pochwaliła wysokiej klasy specjalistyczne lozko, opiekunkę, po czym oznajmiła ze od razu widać rezultaty dobrej zmiany, bo gdyby nie rzady PiS, matka nigdy nie miała by takiej opieki. Po czym uspokoiwszy swoje sumienie wyszła, nie bacząc na to, że jej matkę, która dobrze sobie zdaje z tego, jak wiele jej drugą córkę kosztuje opieka nad nią, w tym momencie jakby piorun strzelił.

Pielęgniarka nie klaskała.

rodzina polityka

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 5 (39)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…