Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#78808

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Jestem wybitnym antytalentem jeśli chodzi o prowadzenie wszelakich pojazdów mechanicznych. Teraz wiedzą o tym wszyscy, kiedyś jednak było inaczej. Ojciec katował się tygodniami, próbując nauczyć mnie jeździć, wuja załamywał ręce, a kuzyni wręcz składali się ze śmiechu.

W końcu wybiła ta godzina i stuknęła mi osiemnastka na karku. Młody i głupi byłem, ale pod naporem argumentów wystosowanych przez rodzinkę, wykupiłem sobie kursy za ciężko zarobione "osiemnastkowe piniądze". Nic tam... Starałem się! Walczyłem! NEVER GIVE UP KUŹWA! Jednak przyszedł ten moment, w którym musiałem trzeźwo spojrzeć na sytuację i dać sobie spokój. Ja po prostu nie nadaję się do prowadzenia samochodu. Co prawda trochę krwi napsułem biednemu panu Mirkowi i ojciec nie dopuszcza mnie nawet do kosiarki, ale przynajmniej nikt mi nie smęci nad uchem na temat prawa jazdy. Nikt poza kochaną ciocią...

W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że ciocia to osoba bardzo ambitna. Niestety swoje niezwykle wygórowane oczekiwania zamiast ku sobie, kieruje na Bogu ducha winną rodzinę. Każdemu wypomina jakąś niedoskonałość i potrafi być w tym wytrwała. Uwierzcie mi.

Jakiś rok temu miało miejsce spotkanie rodzinne. Ciocia sobie troszkę popiła i rozpoczęła polowanie na kozła ofiarnego. Oczywiście padło na mnie. Każdy poruszany temat w końcu, za jej sprawą, schodził na moją haniebną skazę. W pewnym momencie jej irytacja spowodowana moim defektem osiągnęła ekstremum i nastąpiła erupcja.

- Satsu ja ci nawet zapłacę za kursy i egzamin, ale idź na to piep**one prawko!

Cała rodzinka zgodnie odradzała cioci tą intratną inwestycję, ale rzeczywiście dwa dni później na moim koncie ukazał się przelew. Nie chcąc niepotrzebnie uszczuplać jej funduszy, całą kwotę odesłałem... I znowu odesłałem... I jeszcze raz... I jeszcze. I w końcu złożyłem broń. Zapisałem się na kurs. W tym miejscu bardzo serdecznie chciałbym przeprosić pana Pawła. Ten Citroen pojawił się znikąd...

Jak łatwo się domyślić do egzaminu nawet nie podchodziłem, cioci odesłałem pozostałą kwotę, która była na niego przeznaczona i zapomniałem o sprawie. Ciocia jednak nie zapomniała i jakieś pół roku później pojawiła się w moim rodzinnym domu z prawnikiem by odzyskać pieniądze.

Oddałem. Niech się udławi... Ale wszyscy jak jeden mąż stwierdzili, że na grilla już jej nie zaprosimy :)

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 215 (243)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…