Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82046

(PW) ·
| Do ulubionych
Sytuacja miała miejsce kilka lat temu.
Pewnego dnia mój policzek potroił swoją wielkość, a jeden z zębów niemiłosiernie zaczął boleć. Pobiegłam do dentysty, coś mi tam zrobił, żeby objawy szybciej minęły i wypisał mi skierowanie do specjalistycznej przychodni stomatologicznej w tym samym mieście, bo ząb jedynie do wyrwania.

Opuchlizna zeszła, pobiegłam więc do tej przychodni.
A tam chirurg poinformował mnie, że:
- skierowanie jest nieważne, muszę załatwić sobie nowe, żeby wykonać zabieg na NFZ (dentysta, który mi wypisał skierowanie miał podpisaną umowę z NFZ, no ale dobra)'
- jak już zdobędę nowe skierowanie, to najbliższy wolny termin przypada na za rok'
- mogę wyrwać u nich prywatnie, będzie to kosztować 500 zł + znieczulenie i zapraszają za 3 dni.

Jeszcze nie zwariowałam, żeby za wyrwanie zepsutego zęba płacić tyle kasy, albo rok czekać z wyrwaniem, więc podziękowałam.

Znalazłam w necie innego [C]hirurga, kilka osób poleca, jadę.

[C bardziej do siebie] To skierowanie się nie nadaje, ale to sobie sam wypiszę.
[C już do mnie] Normalne znieczulenie 30 zł, lepsze znieczulenie 50 zł, które dać?
Za wyrwanie zapłaciłam całe 50 zł.
Jego gabinet w ciągu kilku lat zyskał ogromny prestiż, a on sam jest uznawany za jednego z najlepszych specjalistów w okolicy.

Da się? Da się.

NFZ

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 182 (208)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…