Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82058

(PW) ·
| Do ulubionych
Odkąd pamiętam, mój ojciec pił. Raz więcej, raz mniej, ale alkohol był obecny przez całe moje dzieciństwo.

Ojciec również palił i pali do dziś.

Na słowo "ojciec" w mojej głowie pojawia się osoba spowita chmurami dymu (serio, w mieszkaniu było siwo, gdy się skarżyłam, słyszałam, że przesadzam) z piwem w dłoni (mocniejsze trunki oczywiście też bywały), w różnych stopniach upojenia.

Po wkroczeniu w dorosłość na jakiś czas straciłam z ojcem kontakt. Po paru latach spotkałam go ponownie...

Tu go boli, tam go strzyka - normalne w zaawansowanym wieku. "Na miasto" już nie wyjdzie, siły nie ma, serce ma chore. Tabletki? A tak, lekarz coś tam przepisał, ale w aptece powiedzieli, że w czasie kuracji tym lekiem nie wolno pić alkoholu. To ojciec nawet nie wykupił, bo i tak by nie brał.

Stawy ojca bolą. Podobno zapalenie. Leki? Jakie leki, on nie ma pieniędzy. Emerytura jest, ale to opłaty zrobić trzeba, zjeść coś, no i wypić...

Ojciec kąpie się... Właściwie to nie wiem, kiedy ostatnio się mył. W mieszkaniu brud, smród i syf. Nie ma siły sprzątać.

Prawidłowe odżywianie - a kto na to ma pieniądze? Najtańszy chleb z najtańszą mortadelą i zupki chińskie. Do tego produkt piwopodobny po 2,50 za puszkę i czasami wódeczka.

Wódeczki jednak stopniowo było coraz mniej, bo ojciec doszedł do wniosku, że mu szkodzi (nareszcie! pół życia mu to powtarzałam!).

I teraz clue sytuacji - ojciec uważa, że lekarze powinni "położyć go w szpitalu i wyleczyć". Nie rozumie, że tutaj potrzebna jest gruntowna zmiana sposobu życia. Zalecenia lekarskie, żeby porzucił alkohol i papierosy traktuje mniej więcej tak samo, jak trzyletnie dziecko zakaz jedzenia słodyczy. Jest ciężko oburzony tym, że lekarze tylko robią mu podstawowe badania i odsyłają do domu, mówiąc, że to wszystko przez wieloletnie picie, a "nawet nie próbują go zdiagnozować”.

Niedawno zaczęły się problemy żołądkowe. Stopniowo było coraz gorzej.

Wczoraj wzywałam pogotowie. Zabrali, zobaczymy, co będzie.

Czy tylko mi się wydaje, że mój ojciec wpakował się w chorobę na własne życzenie przy bardzo zdecydowanym sprzeciwie otoczenia? I że w takiej sytuacji piekielne jest żądanie od lekarzy "wyleczenia", najlepiej natychmiastowego, bez zmieniania czegokolwiek w stylu życia?

dom rodzinny

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 90 (148)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…