Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Mieszkam na zabitej deskami wsi ze średnią wieku 70. Jedna z moich lepszych "koleżanek" ma lat 84, prawie o 60 więcej niż ja.

Nasza "babcia" trzyma się bardzo dobrze, nie wymaga opieki, mieszka sama. Miła, wesoła, rozgadana. Wychowała 5 dzieci, wszystkie mieszkają w promieniu maksymalnie 15 km. Serce pękło mi na pół, gdy zadzwoniła na Wielkanoc, czy możemy przyjść, bo ona siedzi sama, a naszykowała jedzenia.

We wtorek po świętach mówiła nam, że martwi się o syna, bo tak to dzwoni, a od kilku dni nic. Zastanawia się, czy coś tam mu się nie stało. No to my pakujemy się do samochodu, bo akurat też do syna mieliśmy sprawę, to pod jej przykrywką zawieziemy i babcię, by się przekonała, czy wszystko ok.

Na miejscu u syna, 5 km dalej, zwijają się ostatni goście. Gospodarze chwalą się, że ponad 20 osób na święta było, w tym z zagramanicy.

A do matki nawet nie zadzwonili z życzeniami...

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 179 (199)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…