Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Jak to się mówi - Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.

Historia działa się jakiś rok temu.
Mój znajomy(nazwijmy go Krzysiek) ma matkę, która ma dosłownie obsesję na punkcie ekologii, naturalnej medycyny itp. Do tego stopnia, że nie pójdzie do lekarza nawet z poważnym problemem.

I o to się właśnie rozchodzi. Krzysiek od paru dni bardzo źle się czuł, miał silne bóle brzucha, biegunki i wysoką gorączkę.
Jego matka oczywiście faszerowała go witaminkami, zapewniając, że niebawem mu się polepszy. Ale poprawy nie było.

Miał dość i poszedł do lekarza, bez jej wiedzy. Co się okazało? Jakiś stan zapalny jelit (dokładnie niestety nie przytoczę). Lekarz oczywiście przepisał mu leki i po dłuższym czasie męczarni, w końcu mu się poprawiło.

Ale na jego nieszczęście, matka znalazła te leki. Zrobiła mu taką awanturę, jakby co najmniej kogoś zabił. Była gadka o tym, że lekarze to szarlatani i tylko wyłudzają pieniądze, a w ogóle to jak to jest, że on własnej matce nie ufa?! I to na pewno jej witaminki mu pomogły, a nie jakiś tam szajs od złodzieja w kitlu. Zagroziła nawet, że wyrzuci go z domu.

Na odzew długo czekać nie musiała, bo Krzysiek spakował się i dom opuścił. Wtedy sporo czasu przemieszkał u znajomych, w tym też u mnie. Dziś już mieszka na swoim i ma się dobrze. A w całej tej historii najbardziej powala mnie to, że jego matka wciąż nie rozumie dlaczego syn się na nią gniewa.

"naturalnie"

Skomentuj (39) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 147 (177)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…