Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82537

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem właścicielką owczarka niemieckiego, 40 kg samych mięśni, przy czym jest straszną ciapą.
Kocha wszystkie zwierzęta, małe i duże, koty, psy, wiewiórki, małe dzieci i ogólnie gdy widzi kogoś lub coś, od razu macha ogonem, piszczy, wysyła sygnały zachęcające do zabawy.

Z jednym wyjątkiem jakim jest Malamut mojej koleżanki o wdzięcznym imieniu "Chmurka".
Otóż kiedy Chmurka jest w pobliżu, mój pies zmienia się w żądnego krwi potwora. Sierść zjeżona do tego stopnia, że sprawia wrażenie 3 razy większego, wszystkie zęby obnażone, ślina kapiąca z pyska i do tego wyrywa się jak szalony.

Na nic próby zaprzyjaźnienia piesków, jakiegokolwiek oswajania ich ze sobą, nic nie pomaga. Chmurka nigdy nic mu nie zrobił, to też taki typ "ciapy" wszystkich lubi i wszystkich wita machaniem ogona.

W końcu z racji, że mieszkamy na tym samym osiedlu ustaliłyśmy sobie godziny spacerów, tak by każdemu pasowały i póki trzymamy się grafiku wszystko jest w porządku.

Jednak, któregoś razu wróciłam wcześniej z pracy i musiałam psa wyprowadzić natychmiast, sama jechałam do lekarza na umówioną wizytę, chłopak do późna na nadgodzinach no nie zostawię go z pełnym pęcherzem na kolejne 3 godziny.

Jak tylko wyszłam na ulicę, za nami pojawiła się jakaś babka z pieskiem - kundelkiem do kolan, który agresywnie wyrywał się w naszym kierunku. Mój - zaciekawiony, przystawał bez przerwy, oglądał się, próbował poznać nowego "kolegę" na co mu nie pozwalałam.
Pani nic sobie z sytuacji nie robiła, dalej szła twardo za nami, mimo, że jej potwór coraz zacieklej się wyrywał, szczekał, warczał. Taki spacer to żadna przyjemność w dodatku śpieszyło mi się, postanowiłam więc zejść na bok na mały skwerek i zaczekać aż nas wyminą, żeby w spokoju kontynuować spacer.

Zatrzymałam się, a babka skręciła i lezie prosto na nas! Potwór się wyrywa, kłapie zębami, ja próbuję swojego odciągnąć poza zasięg, a ona podchodzi coraz bliżej.

(Piekielna)- O, jaki on ładny! Niech się zaprzyjaźnią!
(Ja)- Zabieraj go, co ty ślepa jesteś, on się mojemu do gardła rzuca!
P- Oj, przecież nic mu nie zrobi! On ma traumę, bo go kiedyś duży pies pogryzł, ale twój taki kochany, na pewno się zaprzyjaźnią!

Sytuacja beznadziejna, co ja się odsunę, to babka coraz bliżej podchodzi, ja swojego zasłaniam, coby go kundel nie pogryzł, mój się próbuje wychylić i zaprzyjaźnić, kundel coraz bardziej podjarany, ogólnie masakra. Z tyłu za mną płot, z boku krzaki, ogólnie ślepy kąt. Już w głowie miałam plan po prostu skopać kundla i utorować sobie drogę na zewnątrz, bo na babkę, żadne krzyki nie pomagały.

Nagle z tyłu za sobą usłyszałam warkot prosto wyjęty z najgorszych koszmarów. Mój kochany piesek, ta puchata kulka pełna miłości i zrozumienia, zaczęła warczeć jak bestia z piekieł. Przypominam 40 kg mięśni, które nagle zaczęło warczeć, szczęka mogąca bez trudu zmiażdżyć rękę człowieka, futro zjeżone na całym ciele, sama się trochę wystraszyłam tego widoku, chociaż psa znam od szczeniaka i wiem, że krzywdy nigdy by mi nie zrobił.

Babka we wrzask, nawet kundel spuścił z tonu, schował ogon pod siebie i zaczął się wycofywać. Piekielna chwyciła go na ręce i zaczęła uciekać wrzeszcząc coś o psich mordercach, policji i schronisku.

Ja w szoku, nie wiem co się dzieje ale ulga ogromna. I nagle usłyszałam tylko:
- A to czasem nie moja godzina na spacer?

Chmurka. Na spacerze. Walcząc z babką nie zauważyłam, że idą, za to mój pies zareagował tak jak zwykle w ich obecności :)

Gdyby nie oni, to mogłoby się skończyć dużo gorzej, a tak piekielna z psem uciekli gdzie pieprz rośnie myśląc, że to na nich warczy moja ciapa.

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 136 (162)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…