Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Opowiadanie o mamuśce w porcie przypomniało mi sytuację sprzed lat.

Szedłem z koleżanką i jej psem na spacer. Przechodziliśmy nieopodal placu zabaw. Ogrodzony, droga, kępa krzaków. Pies się załatwiał, mamuśka przyleciała z ryjem, że "tu się dzieci bawią!".

Awantura na całego, że psa trzeba nauczyć, że tu nie można itd. Wziąłem patyka, śmignąłem gówno w dal w stronę rzeki jak Tiger Woods, to trochę rozładowało atmosferę i poszliśmy dalej (to jeszcze nie były te czasy, kiedy się sprzątało po swoim psie).

Wracamy godzinę później i co widzimy? Mama w tej samym niemal miejscu wysrywa swoje dziecko. Moja piekielna koleżanka z przekąsem: "już pani nie przeszkadza, że tu się dzieci bawią?". Mamuśka tłumaczy, że dziecku trzeba wybaczyć, bo to dziecko, nie zrozumie. Moja koleżanka na to „cóż, psa miałam nauczyć, a od dziecka (na oko czterolatka) nie można wymagać? Znaczy uważa pani, że mój pies jest mądrzejszy niż pani dziecko"?

Morału nie będzie, taka mała piekielność a propos. :l

Park

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 71 (157)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…