Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83013

(PW) ·
| Do ulubionych
Na starych osiedlach "oryginalni" lokatorzy bardzo dobrze się znają. Na osiedlu mojego dziadka mało już ich zostało, dlatego jak któregoś ubywa, to reszta solidarnie idzie na pogrzeb.

Moja Babcia zmarła rok temu. Zmarła raczej znienacka, jakoś nic jej bardziej niż miażdżyca nie było. Tzn. miażdżycę miała od lat 70., więc każdy przyzwyczaił się, że ją ma. I że w lecie jest gorzej. I ta miażdżyca zabrała jej na ostatni miesiąc życia pamięć krótkotrwałą. No ale poza tym była na chodzie, wszystkich poznawała, trzeba ją było tylko trochę pilnować.

W każdym razie zmarł sąsiad z bloku obok. Kolega z pracy. A ponieważ Mama znała się od czasów dzieciństwa z córkami tego Pana i utrzymywała z nimi koleżeński kontakt, to razem z Dziadkiem wybrali się na Mszę i pogrzeb.

- I podchodzę z Tatą do wdowy, ledwo się kobieta na nogach trzyma, wsparta stoi o balkonik... Tata jej składa kondolencje, a ona mu przerywa, wchodzi w słowo i mówi: "A mój Józek to spokojnie we śnie umarł, nie jak twoja żona, co się męczyła i zgłupiała przed śmiercią".
- I co jej Dziadzio powiedział?
- Jej nic. Jak już poszliśmy do domu, to stwierdził, że ona zawsze była taka, że musiała mieć swoje lepsze i na wierzchu. Że nic się ludzie nie zmieniają. Ale przykro mu było.

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 96 (132)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…