Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83333

(PW) ·
| Do ulubionych
O karmieniu piersią słów kilka.
Sama karmienie piersią bardzo popieram i moje dzieci również w ten sposób karmione. Pierwsze nauczone z oporami i po 3 tygodniach dopiero przestawione na pierś, drugie dzięki promotorce karmienia piersią nauczyło się szybciej. Owa promotorka zaprosiła mnie również do lokalnej grupy wsparcia, która okazał się być Grupą Matek Polek Karmiących Piersią, Rodzicielek Bliskości (nieuznających żadnych innych metod karmienia i wychowania).

W teorii w takich grupach chodzi o wsparcie, a w praktyce każdy kto ma choć odrobinę inne poglądy jest gorszy. I już sama ta kwestia jest tak naprawdę piekielna, ale nie o tym. Rzecz o tym, jak to osoby nie mające żadnej wiedzy na temat schorzeń podważają opinie lekarskie, powielając "jedynie słuszne" opinie o karmieniu piersią, zaczerpnięte z blogów, jakoby karmienie piersią było lekiem na całe zło.

1. "Dieta matki karmiącej nie istnieje" = "Matka karmiąca może jeść wszystko". To mój ulubiony mit :) Oczywiście, jeśli dziecko jest zdrowe to niech tam sobie mama je co jej pasuje. Problem się pojawia w momencie, kiedy dziecko ma EWIDENTNE objawy ze strony układu pokarmowego (wzdęcia, ulewania, niepokój, dziwne stolce). Panie Matki Polki Karmiące nadal twierdzą, że dieta matki karmiącej to bzdura, bo "kiszona kapusta nie fermentuje w jelitach maluszka i nie może mu zaszkodzić". Dziwna sprawa, że żadna z tych pań nie ma pojęcia, że właśnie kiszonki mają wpływ na produkcję histaminy i MOGĄ zaszkodzić, jeśli dziecko jest alergikiem. Ileż ja się naczytałam tego typu prześmiewczych tekstów, że matka jest zacofana, bo ma dietę, to nie jestem w stanie zliczyć. I nie zliczę, ile razy sugerowano matce, że dieta jest niepotrzebna, mimo zaleceń specjalisty. A już w ogóle sytuacja, kiedy matka musi zrezygnować z karmienia piersią, bo lekarz kazał ZAWSZE jest niedopuszczalna, a lekarz, który każe odstawić dziecko jest ZAWSZE niekompetentny (nawet jeśli to najlepszy w Polsce alergolog, zajmujący się naprawdę trudnymi przypadkami).

2. Dziecko musi jeść na żądanie. O ile przy mniejszych maluchach jest to zrozumiałe, o tyle wielu starszym dzieciom z refluksem karmienie na żądanie zwyczajnie szkodzi i pomagają większe odstępy, a nie karmienie non stop. Ale nie, tutaj się okazuje, że "mleczko łagodzi palenie przełyku i trzeba dawać częściej, żeby nie bolało". To nic, że powstaje błędne koło i z tego mleczka non stop są gorsze objawy. Mleczko ma być na żądanie.

3. Mleczko musi być w nocy na żądanie. Nieważne, że dziecko ma rok. Nie ważne, że matka ma ochotę z okna wyskoczyć. Nie ważne, że dziecku zdecydowanie szkodzi (patrz punkt 2). I nieważne, że kilku specjalistów zaleciło odstawienie karmień nocnych. Na takie argumenty usłyszysz: "Zmień lekarza" lub "Widać nie dojrzałaś do poświęceń, skoro swojego prawie rocznego dziecka nie chcesz karmić piersią w nocy na żądanie, czyli praktycznie non stop", bo "dziecko musi czuć mamę" i koniec.

4. Dziecko ma być karmione najlepiej do samoodstawienia. Wszystkie te, które mają dość nie nadają się na matki i szkodzą dzieciom. Bo "tych emocji nic nie zastąpi". Zamiast sensownych i praktycznych porad odnośnie łagodnego odstawienia mamy spektakl pt. "Czy naprawdę musisz odstawić?" i/lub "Nie odstawiaj".

5. Dziecko musi zasypiać z piersią w buzi i spać z rodzicami, aż samo będzie gotowe przejść do własnego łóżka. Kolejna idea w której nie ma półśrodków, nie ma kompromisów. Nie śpisz z maluchem (niezależnie od powodów) = nie popierasz idei rodzicielstwa bliskości = jesteś gorszą matką. Nie ma wymówek, tak ma być i koniec. A że dziecku szkodzi spanie z cyckiem to nieważne. Co więcej: jeśli nawet udało ci się nauczyć dziecko spać we własnym łóżeczku, a dziecku poprawiło się o 180 stopni (zdrowotnie i psychicznie) to jesteś czarną owcą, która stosuje "metody przemocowe". Tą metodą przemocową jest zabranie półtorarocznemu dziecku piersi na żądanie z ograniczeniem karmienia piersią do 2 razy na dzień.
6. Jako wisienka na torcie: żadna z pań nie ma pojęcia jakie robić badania dziecku, aby stwierdzić czy jest ok. Kalprotektyna - a co to? Inne badania niż morfologia niepotrzebne.
W tych doświadczeniach nie jestem osamotniona. Dokładnie te same teksty można wyczytać na wszystkich chyba tego typu grupach, co potwierdzają inna matki dzieci z alergiami. Skąd się bierze ta ignorancja, tego nie wiem. Wiem za to, że ozdrowiałam po wypisaniu się z tej grupy.

Ten tekst nie jest wyrazem sprzeciwu dla karmienia piersią. Ten tekst jest wyrazem sprzeciwu dla głupoty matek powtarzających wyczytane gdzieś "badania" i "dowody", i próbujące je zastosować w każdym przypadku, bez jakiejkolwiek analizy.

EDIT. Punkt 7. Muszę dodać, absolutny hit (w negatywnym znaczeniu) Dokarmianie mieszanką noworodka. Według Matek Karmiących Piersią dziecka nie można, absolutnie, pod żadnym pozorem dokarmić mlekiem sztucznym. Bo zaburzy laktację, oduczy odruchów i strata będzie niemal nie do odrobienia. A na pytania co robić, kiedy nie ma mleka słychać głosy, że Cudowna Matka Karmiąca Hafija pisze: "po cesarce laktacja może ruszyć w 7 dobie i przez ten czas nie należy podawać sztucznego mleka, bo to co jest (a raczej czego nie ma) wystarczy". Ja się pytam, "Że co, k...?". Dziecko ma 7 dni dostawać prawie pustego cycka z którego leci parę kropelek? Matka ma głodzić dziecko? Okazuje się, że takie porady o głodzeniu noworodka to norma. Doświadczone matki radzą przyszłym mamom, że "szpital nie ma prawa podać mieszanki bez twojej zgody", "możesz grozić sądem, jeśli będą ci chcieli dokarmiać dziecko" i inne tego typu rady. Nikt się nie martwi dzieckiem. Wszystkie się martwią laktacją.

Skomentuj (49) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 248 (278)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…