Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83361

(PW) ·
| Do ulubionych
Chodnik łączący dwa przystanki autobusowe w moich okolicach jest bardzo wąski, może 1,5 m, ograniczony z jednej strony ekranami dźwiękochłonnymi, a z drugiej - żywopłotem. Takim starym, wyrośniętym, krzaczorem.

I jest pewien młodzieniec, który sieje terror na rowerze. Popyla jak głupi tym chodnikiem, bardzo często zmuszając ludzi do wpadania w krzaki albo wskakiwania wręcz na ekran. Przy okazji głośno daje wyraz swojemu niezadowoleniu w niewybrednych słowach o ludziach, którzy: "wpier....lają się pod koła, jeszcze na ramę mi wskocz, p...do!" Oczywiście po drugiej stronie ulicy jest piękna, szeroka ścieżka rowerowa.

Mnie też raz wystraszył. Kolejnego razu nie było.

Wybrałem się z żoną na spacer. Suniemy leniwo chodnikiem, gdy zauważyłem z naprzeciwka tegoż delikwenta. Wyraźnie widać, jakie ma nastawienie do nas, pieszych: szeroko rozstawione łokcie, jakby się Rubinów nadźwigał, lekko przygarbiony, czekający na konfrontację.

No, to się doczekał.

Lekko zwolniliśmy, poprosiłem żonę, by schowała się za mną. Sam poczekałem na "kolarza", zatrzymałem się w momencie, w którym mnie mijał, przyjmując postawę "bezpieczną autobusową". Nic mnie nie ruszy.

Wystarczyło lekkie, dosłownie delikatne, trącenie łokciem, żeby kilka metrów dalej rumak oddzielił się od jeźdźca. Rumak na chodniku, a jeździec w krzaczorach. Oczywiście udałem zaniepokojenie, podszedłem do nieszczęśnika zapytać, czy wszystko w porządku, jednocześnie upominając, że rowerem to po ścieżce abo po ulicy, bo tu bardzo wąsko jest... Żeby tylko widział mój wzrok i lekko uniesiony kącik ust, mówiący wszystko o mojej satysfakcji...

Nawet nie syknął. Bez słowa odjechał. Na najbliższych światłach zmienił stronę.

Mówcie mi "Lucyfer" :)

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 238 (254)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…