Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83439

(PW) ·
| Do ulubionych
Za kilka dni czeka mnie bieganie po urzędach… Muszę wymienić większość dokumentów, potem zaktualizować dane w bankach itp. Cóż mus to mus, systemu nie obejdę. Jednak na samą myśl, że mam odwiedzić tak zacne przybytki publiczne jak: US, UM czy UW, ciśnienie samo mi się podnosi.

Punkt 1.
Parę lat temu ktoś ukradł mi portfel. Pierwsze to zgłoszenie na Policji. Tam poszło w miarę spokojnie i szybko. Wyjaśniłem okoliczności, podałem, co z ostało skradzione, zweryfikowano moją tożsamość. Dostałem kwitek.
Punkt 2.

Wycieczka do banku. Z kwitkiem w ręku, podchodzę do okienka. Wykładam sprawę na ławę i pierwszy zgrzyt. My nie zajmujemy się blokowaniem dokumentów w systemach bankowych. Sięgnąłem do przepastnej torby i wyciągnąłem ustawę o prawie bankowym, gdzie jak byk było napisane, że mam zgłosić się obojętnie, do jakiego banku, oni wtedy w ogólnopolskim systemie blokują moje papiery. Nagle okazało się, że jednak można tak zrobić.
Jako, że w portfelu miałem parę stówek, karty dokumenty itp. to zastrzegłem karty i przeszedłem to kolejnego etapu mojej hobbiciej podróży. Informuję Panią, że mam wykupione u nich w banku ubezpieczenie od kradzieży portfela. Pani się tylko uśmiechnęła, poklikała i powiedziała, że owszem mam ubezpieczenie, ale mam zgłosić się do zewnętrznego ubezpieczyciela. Nosz…

Punkt 3.
Wizyta u ubezpieczyciela. Biuro czynne tylko w środę od 14 – 15. Ubezpieczyciel Euro coś tam, nie pamiętam. Myślę no super, ale ok, zjawie się w środę o wyznaczonej godzinie. Pukam, cisza, łapię za klamkę, zamknięte. Myślę ok, przyjdę następnym razem. Po miesiącu pukania i wydzwaniania na infolinię dałem spokój, zrezygnowałem z ubezpieczenia w banku.

Punkt 4.
Urząd miasta. Bez dowodu osobistego ciężko żyć na tym świecie. Wypełniłem wniosek, uiściłem opłatę (z tego, co pamiętam to wtedy za dowód się płaciło). Kolejka jak od Szczecina do Częstochowy. Podchodzę do okienka, przedstawiam swój problem.

- Chciałbym wyrobić nowy dowód osobisty, straty skradziono, tu jest zaświadczenie z policji.

- Pani w okienku, myśli, myśli i w końcu wypala, stary dowód proszę.
- Mnie już z nóg ścięło, wiedziałem, że trafiłem na mur, który przebije tylko siekiera w potylicę.
- Ponownie wykładam Pani sytuację.
- Po około 5 minutach intensywnego myślenia, aż Pani się czerwona zrobiła. To poproszę inny dokument ze zdjęciem.
- Informuję Pani, że w zaświadczeniu z policje jest informacja, że straciłem też, prawko i paszport (wiem taki niefart).
- Ale ja musze mieć ze zdjęciem.
- Wyciągam patent żeglarski oraz książeczkę wojskową.
- to nie są dokumenty, Pani rzecze. Tu musze zaznaczyć, że oba świstki są wydawane przez organa Państwowe.

W UM, skończyło się tym, że sobie przypomniałem o znajomej, która tam pracuje. Zadzwoniłem do niej i umówiłem się na oficjalną wizytę, poszło od ręki. Nawet Papierek miałem po 2 tygodniach gotowy.

Punkt 5.
Paszport i UM. Tu był Sajgon, po tym wydarzeniu, do teraz mam myśli terrorystyczne. Wniosek, fotka opłata, wszystko dzierżę niczym średniowieczną tarczę. Odczekawszy swoje ustawowe 4 godziny w kolejce, wszedłem do pokoiku.
Rys sytuacyjny: 4 osoby, 3 kobiety, jeden facet. Pierwsza czyta gazetę, coś w stylu życie na gorąco, ukrywa ją w teczce z dokumentami. Druga kobieta nawija przez telefon, po uśmiechu i zaangażowaniu wnioskowałem, ze nie były to tematy służbowe. Trzecia kobieta obsługiwała petentów. Jedyny mężczyzna w tej całej wesołej gromadzące, leniwie pochłaniał posiłek. Najciekawsze w tym wszystkim było to, że, ze swoim obiadem rozłożył się przed komputerem, jedynym w pokoju. Pani nr 3 musiała go przepraszać by skorzystać z komputera.

Jaśnie Pan, wtedy wstawał, pakował cały swój majdan, przenosił się stanowisko obok, rozkładał wszystko i konsumował dalej. Gdy tylko Pani 3, skończyła szukać czegoś w PC, przenosił się z powrotem przed ekran.

Ta scenka rodzajowa powtarzała się kilka razy.

Gdy, w ramach protestu antysystemowemu, miałem już sobie podcinać, żyły polać się benzyną i podpalić, zostałem poproszony do okienka. Wytłumaczyłem Pani, w czym problem, że kradzież, że brak dokumentów itd. Pani przyjęła do wiadomości. Poprosiła o wniosek zdjęcia i stary paszport. Urwa, dzień świstaka. Tłumaczę, przestawiam obraz sytuacji, pokazuję papierek z komendy. Pani 3, pyta koleżanki od telefonu, co z tym zrobić. Po paru burzliwych minutach, dowiaduje się, że mam napisać oświadczenie o utracie paszportu i coś tam jeszcze. Pani dyktuje mi treść oświadczenia. Wszystko napisane, podpisane i poświadczone przez papieża. Składam Papierek na łaskawe ręce pani urzędniczki.
Wtem odzywa się Pani od gazetki, że samo oświadczenie nie wystarczy, trzeba coś z komputera wydrukować.
Ceremonia przepraszania Pana od obiadu, akt 1.

Dostałem coś tam do podpisania.

Okazało się, że to nie wystarczy i potrzebne jest kolejne pisemko z komputera.

Ceremonia obiadowa, akt 2.

Tu się pojawia zgrzyt, okazuje się, że pisemek mogę sobie podpisywać ile chce, jednak wniosku złożyć nie mogę. Zaczynam uzbrajać bombę, którą zrzucę na siedlisko wszelkiego zła, patrz UM, US, UW.

Pytam, więc, po co te całe ceregiele, no, bo ona właściwie to nie wie, co w takiej sytuacji zrobić. Dlaczego więc miałem podopisywywać tony papierów, tony analiz. Tracić cały dzień, pieniądze i nic nie załatwić. Tu odzywa się Pani od gazetki, to nie ich problem.

Wyszedłem z tego upośledzonego urzędu klnąc i wrzeszcząc tak, że nawet ochroniarze bali się do mnie podejść.
Do dzisiaj nie mam paszportu.

Punkt 6.
Znowu UM, tym razem, prawko. Doświadczony pobytem w tym przybytku rozkoszy dla obywatela. Postanowiłem poczekać na gotowy dowód. Już nie miałem ochoty tłumaczyć kolejnej krowie, dlaczego nie mam starego prawka ani dowodu.
Tu zwrot akcji o 180 stopni, uczciwy złodziej odesłał mi prawko przez ukochaną PP. Dziękuję ci łaskawco.

Jeśli niedługo usłyszycie a atakach terrorystycznych w szczecińskich urzędach. To będę ja.

policja urząd kradzież papiery

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 196 (232)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…