Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84039

(PW) ·
| Do ulubionych
Dawno temu posiadałem kartę kredytową - oferta dedykowana dla pracowników pewnej firmy, zatem dobre warunki, niskie oprocentowanie, długi czas spłaty bezodsetkowej - nic, tylko brać i korzystać. Zatem - korzystałem.

Po jakimś czasie zadzwoniono do mnie z propozycją włączenia opcji oszczędzania na starość/emeryturę. Co miesiąc dedykowaną kwotę będą w moim imieniu odkładać na dedykowane subkonto. Byłem zadowolony z karty, kwota oszczędzania nie była duża - ok, skorzystałem.

Część z Was domyśliła się, że w ten sposób dałem się nabrać na polisolokaty. Ale to nawet nie ten instrument finansowy jest tutaj piekielny - tylko sposób obsługi płatności na ubezpieczenie. A było to tak:

Po jakimś czasie widzę na rachunku za kartę opłatę - za przekroczenie limitu. Szybki rachunek sumienia i weryfikacja kopii wydruków - WTF? Wydałem pod limit, ale nie przekroczyłem. Ba - jakim cudem? Przecież przy przekroczeniu limitu powinno mi odrzucić kolejną transakcję. Telefon z reklamacją - a tam się dowiedziałem, że:
- owszem, transakcjami w sklepach nie przekroczyłem limitu
- limit przekroczony został w wyniku pobrania kwoty na to konto oszczędnościowe!
Jeżeli limit był np. 2000 zł, wydałem 1999zł, to ostatniego dnia miesiąca pobierali mi 50zł tytułem oszczędzania, przekraczałem limit i dowalali karę 50zł za jego przekroczenie.

I nie, nie dało się przekonać nikogo w banku, że ta kwota powinna być ujęta w ramach limitu. Że w takim razie proszę założyć jakąś rezerwę na limicie, żebym 1950 miał limitu do wykorzystania, plus 50zł na oszczędzanie - i nie przekroczę 2000. Tak się nie da. Kliencie, musisz sam pilnować.

Podziękowałem za usługę. W sumie i dobrze - potem wybuchła afera z polisolokatami i ludzie spore kwoty potracili - a ja "tylko" kilka miesięcy w tym utopiłem...

bank polisolokata oszczędzanie karta kredytowa

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 85 (121)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…