Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84069

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia podana przez GoshCa przypomina mi moją własną. Mam nadzieję że będzie dla was przestrogą przed przyjmowaniem nieznanych produktów bankowych.

Kilka lat temu dostałem w ramach promocji firmy X kartę kredytową banku Y. Kartę trzeba było aktywować w ciągu 3 miesięcy. Po dwóch miesiącach nonstop nękała mnie telefonicznie obsługa banku żebym prędko aktywował, a ja podświadomie czułem pismo nosem...

Niestety pod koniec tego okresu trafiło mi się nieprzewidziane zdarzenie i musiałem skorzystać z karty. Pierwszy rok był spoko, a drugi rozpoczął się od telefonu z windykacji.

- Proszę natychmiast spłacić ratę...
- Zaraz spłaciłem n-tego.
- Pieniądze nie wpłynęły. Trzeba przelać...
- Zaraz proszę sprawdzić stan konta.

W słuchawce dyszenie i tępy hałas klawiatury.
- Przelew wpłynął n-tego o m-tej ileś tam. To trzeba wpłacić ileś tam plus 50 złotych kary.
-Zaraz jakie wpłacić, jaka kara? Przecież zapłaciłem!
- Płaci pan czy mam kliknąć windykację...

Przed następnym miesiącem zadzwoniłem do obsługi klienta i zażądałem wyjaśnień. Zasada była "prosta" - trzeba było wpłacić na to samo konto dwie osobne wpłaty w dwa konkretne dni, których termin był płynny w zależności od miesiąca i czegoś tam plus coś tam. Horror, większość nie potrafiła powiedzieć ile i kiedy, a efekt był taki sam:
- Trzeba zapłacić n-tam plus 50...

Wytrzymałem tak do końca umowy i przeniosłem kartę do banku z którego korzystam od studiów. Stojąc w kolejce do rozwiązania umowy byłem jedyną osobą nie awanturująca się o dodatkowe opłaty i kary, bo miałem to z głowy.

Miałem szczęścia bo miesiąc później zlikwidowano placówkę w moim mieście i musiał bym jechać 160 km

bank

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 67 (107)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…