Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84086

(PW) ·
| Do ulubionych
Ostatnio czasu wolnego mam sporo, więc poczytuję sobie piekielnych na zasadzie ‘losuj’ i - a jak - przypomniała mi się historia.
Mieszkam w Anglii z mężem i córką, od czasu do czasu przyjeżdżamy do Polski odwiedzić dziadków. Przemieszczamy się wtedy autobusami, bo raz - atrakcja dla Młodej, dwa - ani ja, ani mąż nie czujemy się już na tyle pewnie na polskich drogach, żeby jeździć autem z kierownicą po drugiej stronie.

Historia zaczęła się na dobrą sprawę około 8 lat temu, ale co roku mamy ‘powtórkę z rozrywki’.
Otóż córka nasza, urodzona i chodząca do szkoły w Anglii, nie posiada legitymacji szkolnej, jako że tutaj takiego wynalazku nie ma. Po prostu - dziecko wygląda na dziecko w wieku szkolnym, jeździ z ulgą i tyle. Przed laty, usiłowałam się dowidzieć jak to wygląda prawnie w Polsce, tzn. jak zapatrują się na to przepisy lokalnego MZK. No i okazało się, że się nie zapatrują, znaczy przepisy nie przewidują takiej opcji, a pani w informacji nie wie. Żeby uniknąć zbędnych awantur i przepychanek z kontrolerami, kupujemy Młodej bilet cały i - wydawałoby się - po kłopocie. No właśnie, wydawałoby się. Notorycznie mamy pytania o legitymację szkolną... Na pytanie do którego biletu, jako że żaden nie jest ulgowy, bez przesady około 95% kontrolerów łapie zwieszkę.

K - No dla dziecka!
J - Ale dziecko legitymacji nie ma.
K - A to mandacik będzie!
J - A z jakiej racji, jak żaden z biletów nie jest ulgowy? Jedzie na całym i już!
K - A to dlaczego do szkoły nie chodzi?
J - Chodzi, tylko za granicą i tam legitymacji nie ma!
K - Jak to nie ma, przecież muszą być, skąd by wiedzieli że do szkoły chodzi?
J - Ja tego panu tłumaczyć nie będę, legitymacji nie ma i nie będzie, jeździ na całym, o ile wiem tego przepisy nie zabraniają, więc proszę mi dać spokój!

I tak dalej, i tak dalej... Powyższa rozmowa jest przykładowa, podobne odbywają niemal za każdym razem jak mamy kontrolę. Nieraz grożono nam policją i izbą dziecka, wyzywano od burżujów co to ‘kasę na cały bilet dla dziecka marnuje’ (poważnie!), parę razy musiałam skargi pisać po wyjątkowo upierdliwej awanturze...

W te wakacje znowu wybieramy się do Polski... Aż się boję... Jakieś pomysły, podpowiedzi jak ukrócić awanturki z kontrolerami? Od razu mówię, że wypożyczenie samochodu nie wchodzi w grę, a taksówki jednak codziennie to trochę kasy schodzi... Poza tym córka bardzo lubi autobusy, tutaj praktycznie wszędzie bujamy się autem, więc dla niej dodatkowa frajda...

komunikacja_miejska

Skomentuj (52) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 149 (167)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…