Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84153

(PW) ·
| Do ulubionych
Pewnie było już milion razy, ale zawsze mnie to denerwuje...

W drodze do pracy, mam do pokonania jedno, naprawdę duże rondo. Takie z tramwajami, wiaduktem, 3 pasy, do tego zjazd i wjazd na most itp. Rano ruch jest ogromny, korki, trąbienie, wcinanie itp.

Jadąc od mojej strony, najpierw trzeba uważać na tych z pierwszeństwem, potem na "Jana kierownicy", który usilnie próbuje z pasa prawego (skręt tylko w prawo, wjazd na most) "jednak zmienić zdanie" żeby wcisnąć się na pas środkowy (jazda na wprost i w lewo na rondzie), następnie sprawdzić, czy akurat tramwaj nie przecina ronda w pół. Jak to się udało, to zjazd z ronda powinien być formalnością?

No nie...

Pierwszy kamyczek do naszych kochanych "specjalistów miejskich ds. równouprawnienia różnorakich cyklistów". Środkowym palcem pozdrawiam każdego chorego zwyrodnialca, który przyłożył pieczątkę do tego, żeby na tak wielkim rondzie ustawić ścieżkę rowerową pod takim kątem, że nie da się zjechać płynnie i bezpiecznie.

A soczystego kopniaka w d... powinien dostać "pan od planowania przestrzennego", który bardzo mądrze, po drugiej stronie stronie ustawił żywopłot/krzewy, które kończą się... jakieś 5-7 metrów przed przejściem z przejazdem rowerowym i totalnie zasłaniają rowerzystów dla kierowców jadących z przeciwka!

Trzeba też pamiętać, że rower-man nie zwalnia przed przejściem/przejazdem "bo on ma pierwszeństwo!", więc zwykle dłuższą chwilę i jazdę na pół-sprzęgle zajmuje upewnienie się, czy "można". Natomiast czynności "zwolnić i się upewnić", że na pewno żaden "kolarzysta" nie przeleci przez maskę, powodują zatrzymanie ruchu na rondzie, trąbienie, korek...

Brawo! Ustawienie jednego znaku z rowerkiem, które powoduje niebezpieczeństwo dla rowerzystów, zmotoryzowanych i zarazem tworzenie korków... Jeśli w Urzędzie Miasta jest konkurs na najbardziej niedorzeczne rozwiązanie drogowe, takie combo zasługuje przynajmniej na nagrodę publiczności!

Ale osobne miejsce w piekle należy do "nagle biegnących" pieszych. K**a... widoczność na zjeździe jest naprawdę słaba, w szczególności zawdzięczamy to "doskonale wytyczonym ścieżkom i chodnikom".

Sytuacja z dziś - upewniony, że mogę wreszcie przejechać bo nie ma pieszych, następny ma do pasów jakieś 5 m i spokojnie idzie, dodaję gazu... i magicznie, słysząc i widząc przyspieszające auto, ten sam pieszy nagle staje się "biegnący przed maską".

Jak wiemy, pieszy na pasach to święta krowa więc daję po hamulcach i opieram się o fotel, żeby nie uszkodzić karku, kiedy ten z tyłu zaparkuje w moim bagażniku.

Zastanawiam się, kto jest bardziej piekielny: człowiek-pieczątka sprowadzający niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia rowerzystów i kierowców, który bezmyślnie i bez zapoznania się z realiami danego miejsca zwyczajnie stawia znaczek z rowerkiem przed przejściem, czy piesi, którzy w imię zaoszczędzenia 20-30 sekund gotowi są ryzykować kalectwo wbiegać przed maskę samochodu...

rondo rowerzyści piesi urzędnicy

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 65 (101)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…