Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84217

(PW) ·
| Do ulubionych
To przed wieczorkiem jeszcze dwa obrazki stanowiące ilustrację poprzedniego mojego tekstu.

Obrazek pierwszy. Lata osiemdziesiąte, szkoła na wsi pod Ełkiem. Przed lekcją fizyki (ostatnia, dziewiąta godzina lekcyjna) przychodzi do mnie pani woźna: "czy ja mogłabym po cichutku wytrzeć kurze, jak pan będzie uczył? Bo to do domu mogłabym sobie wcześniej wyjść". Jasne, nie ma sprawy. Notabene, to mama jednego z uczniów tej klasy.

Lekcja o parametrach prądu elektrycznego z takim modelowaniem: Po jednej stronie długiego korytarza jest banda głodnych pierwszaków, po drugiej sterta ciastek z kremem. Ten głód to napięcie, dzieci to nośniki prądu (załóżmy, elektrony). Z boku stoi krasnoludek i liczy ile dzieci przebiega mu przed oczami w czasie jednej sekundy. To natężenie. Na korytarzu jakiś palant rozrzucił stoły, połamane krzesła, pułapki na niedźwiedzie itp. To opór przewodnika.

Konwersujemy sobie z klasą, co od czego zależy, wprowadzamy dodatkowe parametry, klasa kuma. Pani woźna cichutko wyciera kurze, ale wyczuwam, że obserwuje przebieg lekcji. Taka hospitacja rodzicielska ad hoc. Lekcja się kończy i wtedy następuje wielki finał. Pani woźna łapie swojego syna za ucho (ona niewielka, on dryblas) i krzyczy: "ty gnoju, ty kretynie, ty masz dwóję z fizyki? To ja nieuczona (pani ma skończone sześć klas SP) rozumiem, co prefesur mówił, a ty nie? O będzie ci w domu, jak stary przyjdzie, o bez paska się nie obejdzie. Przepraszam prefesura, ja już idę.

Obrazek drugi. kilka dni temu.
W ramach przygotowania do egzaminu po klasie ósmej kartkówka z zadań tekstowych prowadzących do równania z jedną niewiadomą. Najniższa waga, a zadania tak dobrane, że wybiera się pięć z siedmiu, co nawet słabemu uczniowi gwarantuje ocenę między 3 a 4. Takie prezento. Oczywiście można zrobić wszystkie siedem, co daje szóstkę. Wyniki niezłe, generalnie pacjenci sobie poradzili prawie wszyscy. Ale jeden, załóżmy Pawełek, sobie nie poradził i dostał jedynkę (z plusem). Natychmiast list na librusie. Zadania trudne, za mało było czasu, nerwowa atmosfera, bo oceniane (WTF?). Zadania dobrane z podręcznika do klasy siódmej, czasu od metra (więcej niż lekcja), a atmosfera - cóż na egzaminie pewnie będzie spokojniej. Pawełek na korepetycjach wszystko robi bezbłędnie. No fajnie, w czasie lekcji głównie prowadzi życie towarzyskie z sąsiadem.Po wyjaśnieniu tego mamusi nastała pełna urazy cisza.

A teraz niech nastąpi konfrontacja tych dwóch obrazków.

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 145 (169)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…