Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84238

(PW) ·
| Do ulubionych
Piekielny pomysł?

Zapewne włożę kij w mrowisko, ale...

W kontekście planowanego strajku nauczycieli szeroko dyskutowana jest ilość godzin, jakie przepracowują.

Jedni zauważają, że pełny etat w szkole, czyli 18 godzin tygodniowo, to strasznie mało, zwłaszcza w kontekście normalnego, 40-godzinnego tygodnia pracy.

Inni (nauczyciele?) argumentują, że te 18 godzin to tak naprawdę wcale nie 18 godzin, bo trzeba przygotować się do lekcji, uzupełnić dzienniki, przygotować sprawdziany, poprawić sprawdziany itd.

Niektórzy dodają nawet, że jakby zliczyć czas spędzony na powyższym, to nauczyciele pracują o wiele dłużej niż przeciętny etatowiec.

Ale moje pytanie brzmi: jak to naprawdę jest z tym czasem i jak to sprawdzić?

Czy nie powinno być tak, że owszem, etat "lekcyjny" nauczyciela niech wynosi 18 godzin, ale pozostałe 22 godziny niech spędzają w szkole? Przecież są laptopy/pracownie komputerowe/biblioteki i nie widzę powodu, dla którego nauczyciel nie mógłby przygotowywać się do lekcji, poprawiać sprawdzianów itd. w szkole.

Wtedy łatwo byłoby zweryfikować, ile faktycznie czasu na tym spędzają.

Byłoby to też korzystne dla nauczycieli, bo po prostu wyrabiali by normę godzinową i szli sobie do domu.

szkoła nauczyciele strajk

Skomentuj (94) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 148 (200)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…