Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84653

(PW) ·
| Do ulubionych
Czy ktoś z Was spotkał się z podobną sytuacją?
Nie jest moim zamiarem wszczynanie dyskusji o tematyce pro life itd, zupełnie nie o to chodzi. Chodzi o postawę opisanych niżej osób.

Do tej pory w pracy (przychodnia lekarza rodzinnego), dwukrotnie miałam kontakt z osobami objętymi opieką fundacji "Za życiem". I za każdym razem okazywały się one ludźmi zwyczajnie chamskimi.

Sytuacja 1.
Dziecku trzeba pobrać krew w domu. Ja nie dojeżdżam, ale proszę, tu jest namiar na osobę, która takie usługi wykonuje. Pani wychodzi i za chwilę wraca do mnie z pretensjami jak stąd do nie widać. Bo tam nikt nie odbiera. Tłumaczę, że od pobierania i odbierania telefonów jest jedna osoba, jeśli ma akurat pacjenta na igle to odebrać nie może, ale jak skończy to oddzwania.
Pani we wrzask. Zwyczajne darcie paszczy na całą przychodnię, że ona i dziecko są objęte opieką fundacji i im się należy usługa w dniu zgłoszenia.

Sytuacja 2.
Nie wiem, czy rodzice zapisując dziecko do przychodni nie zgłosili faktu posiadania specjalnych uprawnień, czy adnotacja o tym nie została zauważona przez rejestratorkę, w każdym razie: godziny popołudniowe, pojawia się ojciec z dzieckiem, od kilku godzin mały źle się czuje. Akurat dzień był "luźniejszy", w przychodni pustki, proszę numerek, gabinet nr 2.
Pan wrócił po pół minucie. Z wrzaskiem. Jemu się należy, on ma prawo, a tam jest JEDEN CZŁOWIEK przed nimi. Plus wymachiwanie rejestratorce przed oczyma jakimś dokumentem tak energicznie, że nie było możliwości nawet rozpoznać, czy to jakieś zaświadczenie, czy rachunek za wodę i krzyki: Proszę! Tu jest napisane! Niech sobie pani przeczyta!

Nie mówię, że nie mają uprawnień, przywilejów, ale...

Nie wiem, czy po prostu pech, czy ktoś w fundacji uczy podopiecznych wymuszania wszystkiego bezczelnością i wrzaskiem zamiast zaczęcia od normalnej rozmowy.

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 100 (128)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…