Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84939

(PW) ·
| Do ulubionych
Gdy czytałam jedną z historii o przejściach dla pieszych, przypomniała mi się sytuacja sprzed kilku miesięcy.

Kierowcą jestem od niedawna, bo niecałe dwa lata. Jestem też pieszą i czasem rowerzystką. A będąc pieszą, nie pcham się na pasy jak ta święta krowa, bo wiem, że jeśli będzie kraksa, to ze mnie może zostać jedynie mokra plama.

Jadąc pewnego dnia z pracy stałą trasą, zauważyłam przed przejściem dla pieszych chłopaka w wieku szkolnym, ewidentnie chcącego przejść przez jezdnię. Zatrzymałam się więc, czego w tym miejscu akurat nie lubię, bo jechałam pod górę, a, jak to młody stażem kierowca, pod górę ruszać nie cierpię, bo nie zawsze idzie mi to tak, jakbym chciała.

Ja, stojąc przed pasami, czekam, aż chłopak przejdzie, a ten (nie wiem, czy zmienił zdanie, czy na kogoś czeka) cofnął się na chodnik. No nic, ja jedyneczka, gaz i ruszam pod to nieszczęsne wzniesienie. Nagle młodzieńcowi zachciało się jednak przejść, bo okazało się, że na kogoś czekał. Był wielce zaskoczony, że samochód, który chciał go przepuścić nagle przez to przejście przejeżdża - bo siłą rzeczy zdążyłam już ruszyć. Wykonałam ręką jakiś bliżej nieokreślony gest i pojechałam do domu, klnąc w myślach na jego bezmyślność.

Dla mnie to logiczne, że jeśli nie mam zamiaru przechodzić przez pasy, to przy nich nie stoję, bo niejeden kierowca błędnie to zinterpretuje.

Ludzie, myślcie czasem i uczcie wasze dzieci myśleć.

przejście_dla_pieszych

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 54 (90)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…