Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84941

(PW) ·
| Do ulubionych
Ostatni wysyp historii o traktowaniu obsługi w restauracji skłonił mnie, aby podzielić się piekielnościami z samolotu. Wiele osób już nie tylko uważa załogę pokładową za podniebne kelnerki, a wręcz za ich osobiste służące.

1. Śmieci.

Dla wyjaśnienia śmieci zbieramy raz/dwa w ciągu lotu (zależnie od jego długości) i dostępne są śmietniki w toaletach. Dla niektórych to jednak za mało, więc uważają za stosowne używać call bell (przycisk wezwania załogi) tylko po to, aby wręczyć nam opakowanie po chipsach, oczywiście odbywa się to bez słowa, czeka na nas po prostu wyciągnięta ręka ze śmieciami.

Jeżeli jednak chodzi o śmieci, to wygrywają osoby, które zaczepiają nas, gdy przechodzimy i próbują wcisnąć nam do ręki torebkę pełną wymiocin lub zużytą pieluchę (w takich przypadkach odmawiamy i odsyłamy daną osobę do toalety, co nierzadko kończy się awanturą).

2. Pieluchy.

Zostając w temacie pieluch, jak myślicie, gdzie jest najlepsze miejsce, aby ją zmienić? Dla wielu niestety nie jest to specjalnie do tego przeznaczona toaleta. Przebieranie dziecka na fotelu pasażerskim/stoliku (bardzo często podczas gdy inni jedzą posiłek) to jest norma. Niektórym zdarza się nawet podejść pod same drzwi toalety i zrezygnować - kończy się to próbą zmiany pieluchy na podłodze w bufecie lub przez niektórych odważnych na siedzeniu załogi.

3. Call bell.

Jeżeli ktoś wciska go bardzo natarczywie, dla załogi oznacza to sytuację awaryjną i że dana osoba potrzebuje pomocy. Niestety pasażerowie mają nieco odmienne zdanie.

Podczas ostatniego lotu turbulencje były na tyle silne, że my jako załoga również musieliśmy siedzieć. W tym samym czasie ktoś ciągle wciskał przycisk wezwania załogi. Odczekałam na tyle, aby mieć możliwość dojścia do pasażera bez obawy, że skończę na suficie. Osobą wciskającą call bell był (o)jciec z 4-5-letnim dzieckiem na kolanach.

(J) - Czy coś się stało?
(O) - Potrzebuję koca dla dziecka!!! Ile można czekać?!
(J) - Jesteśmy w strefie turbulencji, bezpieczeństwo jest najważniejsze, więc nie mogłam podejść wcześniej. Wcisnął pan call bell kilkanaście razy, dla nas oznacza to sytuację awaryjną.
(O) - Jest awaryjna! Mojemu dziecku jest zimno, to jest najważniejsze.
(J) - Najważniejsze jest bezpieczeństwo, a nie koc w trakcie silnych turbulencji.
(O) - Przynieś mi dwa.

Bardzo często zdarza się, że ludzie nadużywają call bella właśnie w takich przypadkach.

5. Posiłki/napoje.

Ludzie często mają przeświadczenie, że mam poukrywane w wózku specjalne posiłki, które dostaną, jak rzucą odpowiednie hasło. Przykład:

(J) - Dla pana będzie kurczak czy wegetariańskie?
(P) - Jagnięcina.
(J) - Mamy kurczaka albo opcję wegetariańską.
(P) - Ryba?

I tak rozmowa się będzie toczyć, a pasażer jeszcze będzie próbował włożyć ci głowę między nogi, aby zajrzeć, czy na pewno nie ukryłaś w wózku jakichś skarbów.

Z napojami jest tak samo:

(J) - Podać coś do picia?
(P) - Tak.
(J) - Co podać? Mamy soki, napoje...
(P) - Sok.
(J) - Pomarańczowy czy jabłkowy?
(P) - Mango/truskawka/… (wstaw wszystkie smaki jakich nie proponowałam).

Co bardziej świadomi próbują mnie przekonać, że oni wiedzą, iż to, o co proszą dostępne jest w klasie biznes i czy nie mogłabym im tego stamtąd przynieść.

6. Bagaż.

Niestety bardzo często obsługa naziemna przepuszcza ludzi z nadmierną ilością bagażu, a my musimy próbować to jakoś „upchnąć”, bo na sugestie, że bagaż pójdzie do cargo, wybucha awantura.

Wielu ludzi ma mylne przekonanie, że miejsce w półce bagażowej jest przypisane do fotela. Codziennie więc zdarza się awantura, że „Nie włożę mojego bagażu tam, bo moje siedzenie jest tu. Czyj to bagaż zajmuje moje miejsce?!”, co odważniejsi próbują wyrzucić czyjś bagaż, aby zrobić miejsce na swój.

Moim hitem bagażowym był za to pan, około 30 lat, w pełni sprawny, który podszedł do mnie ze swoją walizką i rzekł:

- Zmęczony jestem, włóż mi to na górę.

Zmuszona byłam odmówić.

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 164 (176)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…