Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85060

(PW) ·
| Do ulubionych
Tym razem motoryzacja.
Jednym z pierwszych moich tekstów na tym portalu była historia "naprawy" skrzyni automatycznej w moim mietku, czyli jak się prawie dałem wydudkać na sporą kasę. Ale wtedy były to prywatne warsztaty, a nie ASO.

Historia o kilka lat wcześniejsza. Podróżowałem wówczas dość leciwym, ale kochanym volviakiem. Autko swoje lata miało, chyba wtedy osiem, albo coś koło tego. Psuło się rzadko i kłopotliwe nie było. Do czasu jednakowoż. Przyszła taka chwila, że bez powodu gasł mi silnik. Na szosie to nie problem, po chwili odpalał, ale na skręcie w lewo w środku miasta to już była żenada. Pomyślałem, że mam ASO rzut beretem od szkoły, w której uczyłem więc do fachowców.

W ASO full kultura - kawa, herbata, soczek, zjawiskowa hostessa z gazetką, bo "może chwilę diagnostyka potrwać". Potrwało i diagnoza - cóż przyczyn może być wiele, ale na pewno trzeba zdjąć głowicę, obejrzeć zawory itp. Fachowcem nie jestem, ale coś mi zagwizdało ostrzegawczo pod czaszką. Koszt? No kilka tysięcy na pewno, bo to i części i droga robocizna...

Dopiłem soczek i pomknąłem nach hause. Przy wjeździe na podwórko auto zdechło ostatecznie i już się odpalić nie dało. Mogiła. Na szczęście przypomniałem sobie, że moje poprzednie auta w drobnych kwestiach usprawniał odległy o 200 metrów warsztat pana Arka. Telefon, hol i volvo zajechało do warsztatu. Po dwudziestu minutach wiadomość: "W pompie paliwa jest taka membranka, a w niej jest dziura. Pompa zaciąga powietrze i stąd gaśnięcie silnika. Nabyć pompę i po sprawie". Reszta prosta - ekspresowe allegro, chwila na wymianę, koszt około 100 złotych. Głowicy zdejmować nie było trzeba.
Pozdrowienia dla mechaników z ASO.

W ASO

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 144 (156)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…