Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#85087

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Pracuje na recepcji w siedzibie pewnej firmy. Tak się składa, że Biuro Obsługi Klienta znajduje się w zupełnie innym budynku, około 10 minut komunikacją miejską (o samochodzie nie mówiąc) lub 20 minut spacerkiem od siedziby.
Niestety ludzie albo dostają skądś złe informacje (głównie od firm współpracujących) albo widzą logo i wchodzą "przy okazji".
W takich wypadkach informuje, że niestety, będą musieli udać się do działu obsługi klienta podając adres, godziny pracy oraz, jeśli trzeba, dalsze instrukcje jak się tam dostać.
Dziś pzyszedł kolejny taki delikwent i oczywiście chce raport (jedna z usług firmy). Uprzejmie informuje pana, że trafił do siedziby, a raporty można uzyskać w dziale obsługi na ulicy X. I się zaczeło...
Bo on godzinę zmarnował i on nie ma czasu na jeżdżenie po mieście, zwłaszcza po(z?) centrum (żaden z budynków w centrum nie jest, najbliższy jest 10-20 min, zależnie od transportu).
I czemu mu w ogóle kazali w złe miejsce jechać, przecież on nie na czasu!
I to MOJA wina, bo nie daje informacji infolini(twierdził, że to stąd miał zły adres, jako, że infolinia o ile wiem jest w tym samym budynku, co biuro obsługi klienta, więc albo trafił na kogoś KOMPLETNIE niekompetentnego i nie mającego pojęcia gdzie pracuje, albo co bardziej prawdopodobne, nie chciało mu się dokładnie sprawdzić gdzie ma jechać, ale nie chciał się przyznać.), że tu gdzie przyjechał jest siedziba firmy. Wtf?
Najśmieszniejszy w tym wszystkim jest fakt, że wystarczyło wpisać nazwę firmy w google, by pięknie wyskoczył prawidłowy adres. Ale nie, niech pracownica recepcji z zupełnie innego budynku idzie szkolić infolinię biura obsługi klienta w sprawie tego GDZIE jest wyżej wymienione biuro.
Brak słów.

uslugi informacja recepcja infolinia

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 21 (51)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…