Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85370

(PW) ·
| Do ulubionych
Będzie o trendzie, jaki zaobserwowałam ostatnio.

Moja córka potrzebuje kurtki, a właściwie dwóch. Jednej na jesień/wiosnę, drugiej zimowej.

Pytam "Jaka ta kurtka ma być?" "Najlepiej niebieska."

Córka do szkoły, ja na rajd po sieciówkach. Jedna - kurtki są, owszem. Fason "zszyjemy kilka prostokątów i będzie OK". W dotyku przypominają ceratę. Ocieplenie symboliczne, kaptura brak. Gama kolorystyczna - jaskrawy róż i brudny róż. Cena - 39,99.
Druga sieciówka - podobnie. Niewielkie różnice w fasonie, ale wciąż pozostaje kiepska jakość i wykonanie.

Dobra, to były te tańsze sieciówki, może w droższej?

W droższej nie ma jeszcze kurtek, w poniedziałek dostawa, ale nie wiadomo czy będą.

Po czwartej zabrakło mi cierpliwości, tym bardziej, że wszędzie był niemal ten sam fason, który dobrze wiem jak leży na moim dziecku - kurtka sięga do talii, a najwyżej do bioder, za to na szerokość weszłaby jeszcze jedna dziewczynka, rękawy odsłaniają co najmniej nadgarstki, szyja nieosłonięta.

Następnego dnia po odstawieniu dziecka pogoniłam jakieś 25 km (po nowej, ładnej drodze) na targ, który jest znany z tego, że zazwyczaj jest tam spory wybór ubrań.

Idę, rozglądam się - są kurtki. Znalazłam fason, który mi się podoba. "A niebieskie pani ma z tego?" "Mam, jaki rozmiar?"

Podaję rozmiar, dostaję ciuch do ręki. Grube ocieplenie, sztuczne futerko w środku, fason jakby lekko płaszczykowy, rękawy długie, ze ściągaczem, kaptur porządny. Taka powiedziałabym raczej zimówka. Cena?

50 zł... Nawet doliczając spaloną benzynę się opłaca...

Oczywiście, że złapałam jak Reksio szynkę i dopiero w drodze do domu naszła mnie refleksja - dlaczego rzeczy łatwo dostępne, nawet niekoniecznie tanie, są aż tak potwornej jakości? Dlaczego kozaczki ze sklepu rozklejają się po dwóch miesiącach? A sportowe buty po sezonie wręcz się rozpadają? Swetry i bluzki po kilku praniach zmieniają fason i zaczynają przypominać ścierki? Widząc taką jakość w sklepach czuję się jak ubogi krewny, który ma się zadowolić byle czym.

Aż mi się przypomniało, jak w zeszłym roku szukaliśmy plecaka dla córki do szkoły. Jeden sklep, drugi, trzeci - plecaki po 60-70 zł, wygląd... No, ujdzie... Ale jakość okropna. Słaby materiał, cienkie nici, zero usztywnienia na plecach, mało kieszonek...
Gdzie dostaliśmy dobry plecak? Na targu oczywiście. Wprawdzie ciut droższy, 90 zł, ale jakościowo nie ma porównania. Powiem tylko, że po rocznym użytkowaniu (a wiadomo co dzieci wyprawiają z plecakami) wymagał tylko gruntownego czyszczenia i wyglądał jak nowy. Była masa wzorów do wyboru i tu już daliśmy jej wolną rękę. Jak się jej nie znudzi to do końca podstawówki ponosi.

Dlaczego chcąc kupić coś dobrej jakości, coś co ponoszę z kilka sezonów, muszę jechać X km albo szperać po secondhandach? Od co najmniej dwóch lat w sklepie nie udało mi się kupić nic powyżej piórnika w dobrej jakości. Buty, kurtki, wszelka garderoba... Tutaj nawet nie chodzi o ceny. Owszem, w sieciówkach jest taniej, ale nie na tyle, żeby usprawiedliwiało to aż taką różnicę w jakości.

W sumie to najbardziej dziwi mnie,że ten trend się utrzymuje. Serio ludzie kupią jakiś byle badziew tylko dlatego, że jest niezbyt drogi?

sklepy

Skomentuj (58) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 164 (190)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…