Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85390

(PW) ·
| Do ulubionych
Jakiś czas temu na spotkaniu rodzinnym przypomniano historię kuzyna z czasów liceum.

Choć cała rodzina jest raczej techniczna, kuzyn wykazywał także zainteresowanie w stronę artystyczną. Połączył swoje dwie natury w fotografii. Był (w sumie nadal jest) w tym całkiem dobry. Rodzina także wspierała ten kierunek i mimo epoki analogowych kliszy, dobry aparat i kilka rolek zawsze były w domu.

Pewnego razu miała się zdarzyć rzecz niezwykła: zaćmienie podczas letniego wschodu słońca. Nic, tylko wstać, wybrać się na wybraną miejscówkę ze statywem i uchwycić ten właściwy moment. Zdjęcie zrobione i, co tu ukrywać - wyszło super. Może nie jakiś National Geographic, ale i tak na bardzo wysokim poziomie.

Akurat się zdarzyło, że w szkole miała odbyć się wystawa/konkurs na prace zrobione przez uczniów. Technika dowolna, temat dowolny i takie tam. Oczywiście chłopak wiedział, co dać. Zdjęcie wywołane w dużym formacie, oprawione, oddane osobiście. Nauczycielka popatrzyła i stwierdziła, że to na pewno nie praca ucznia, że kupiona/wydrukowana/oszukana i jej nie wystawi. Kuzyn wrócił do domu, powiedział wszystko swoim rodzicom.

Potem były rozmowy między rodzicami a nauczycielką, wyjaśnienia i dopuszczenie pracy do konkursu, ale kuzyn i tak zrezygnował i nie chciał jej wystawić (taka była jego decyzja).

Z mojej perspektywy cała sytuacja była bardzo piekielna, bo wystawa miała pokazać, co uczniowie potrafią, a zamiast docenienia pracy ucznia, perełki wśród wszystkich prac, podcina się skrzydła. Wiem, że takie zdjęcie rzadko się zdarza (1 na 100 albo rzadziej), ale chyba właśnie o to chodziło, żeby odnaleźć talent, wiedzę i doświadczenie jednocześnie?

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 153 (169)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…