Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85741

(PW) ·
| Do ulubionych
Ponad dekadę posiadam prawo jazdy i prowadzę samochód. Nie jestem rajdowcem i mam nadzieję, że nikt nie pomyślał o mnie "zawalidroga". Przestrzegam przepisów i nie ryzykuję na drodze zdrowia i życia innych uczestników drogi, w tym swojego i swoich bliskich.

Od niedawna jestem też mamą i pewna sprawa zaczęła mnie bardzo irytować. Chodzi mi o miejsca parkingowe dla rodzin z dziećmi, które można znaleźć blisko wejść do sklepów, marketów, galerii handlowych itd.

Mogę się mylić, ale na "chłopski rozum" to są miejsca dla pojazdów, którymi poruszają się niemowlaki i maluszki wymagające wózka. Same zaś miejsca parkingowe są szersze od tych zwykłych, podobnie jak miejsca uprzywilejowane dla niepełnosprawnych kierowców, właśnie po to, by móc wygodnie zaparkować, wypakować wózek i małego pasażera, nie martwiąc się ilością miejsca.

Może mi więc ktoś wytłumaczyć, czemu te miejsca są stale zajmowane przez pojazdy, którymi nie przemieszczają się maluchy potrzebujące wózka?

Sytuacja z dzisiaj. Dwa różne parkingi, sytuacja podobna.

1.
Jadę z synkiem na zakupy. Chcę zaparkować i muszę jechać daleko od wejścia, bo chłopaczek, lat na oko 20, parkuje na ww. miejscu, a mi zostaje długi spacer z niemowlakiem.

2.
Miejsce teoretycznie wolne - ale tylko teoretycznie. Auto stojące z lewej strony stoi prawymi kołami na białej linii dzielącej miejsca. Ze strony prawej analogicznie zaparkowany pojazd. Zaparkować zaparkuję, ale "nosidełka" z moim synkiem już nie wyjmę.

Parking

Skomentuj (55) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 72 (154)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…