Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86206

(PW) ·
| Do ulubionych
Byłem z wnuczkami na feriach w Sudetach i właśnie przyszło mi wracać do domu. Jadę więc sobie langsam, langsam aber sicher przez Kłodzko, gdy nagle huk, jakby mi nad uchem wybuchła petarda. Krótki ogląd sytuacji i sprawa jasna - tylna szyba wygląda jak marmurek. No cóż, powód pierdyknięcia szyby jest drugorzędny, może naprężenia termiczne, a może ktoś walnął z wiatrówki. Istotne jest to, że szyby zaraz mieć nie będę. Do domu pięćset kilosów, a na tylnym siedzeniu trójka małoletnich.

Potencjalny armagedon załatwiła rolka stretchu wyżebrana na stacji benzynowej. Nawet fajnie się jechało, tylko widoczność była kiepska do tyłu. Jako, że szyby ubezpieczone krótki telefonik z domu do ubezpieczyciela (U). Dodatkowa informacja, że w odległości około kilometra od domu mam warsztat współpracujący z firmą współpracującą z ubezpieczycielem (wiem, że to dziwnie brzmi, ale to kwestia typu likwidator/podwykonawca).

Ubezpieczenie brzmi "szyby 24", czyli w ciągu doby szkoda powinna być zlikwidowana. Dość szybko telefon wyglądający tak:
U: Bardzo mi miło, szkodę zlikwiduje wybrany przez nas warsztat w (tu pada nazwa miejsca odległego o około 50km)
Ja: Ale mam pod nosem warsztat, który jest waszym podwykonawcą.
U: Bardzo mi przykro, ale zgodnie z OWU my wybieramy warsztat.
Ja: Nie bardzo mi wolno jeździć gablotą bez tylnej szyby.
U: To proszę wziąć lawetę.
Ja: Na czyj koszt?
U: Na pański oczywiście.
Ja: Czy pani nie widzi absurdu tej sytuacji?
U: Takie mamy procedury.

W tym momencie stwierdziłem, że ja i ubezpieczyciel najwyraźniej bytujemy w dwóch różnych rzeczywistościach i postanowiłem użyć broni atomowej. Właścicielem autka jest moja żona i ją poprosiłem do telefonu. Moja żona, tak jak i ja, jest nauczycielem matematyki. Ja po czterdziestu latach małżeństwa wiem, kiedy z nią nie należy dyskutować. Pani w firmie ubezpieczeniowej tego wiedzieć nie mogła.

Moja żona zaczęła z górnego C: Cisza, teraz ja mówię !!! Następnie moja żona mówiła coraz głośniej a pani z firmy coraz ciszej.

Po pięciu minutach okazało się, że warsztat w mojej miejscowości jak najbardziej może mi szybę wymienić i że to wszystko było nieporozumieniem (?)

Prawda jest taka, że likwidacja trafia na aukcję, a wygrywa najtańszy oferent. Odległość nie jest ważna.

A wiecie co? Najskuteczniejsza była groźba nagłośnienia tego w mediach społecznościowych. Duże firmy bardzo tego nie lubią.

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 157 (189)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…