Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87252

(PW) ·
| Do ulubionych
Dziś mamy piątek, jutro, czyli w sobotę, rząd ma się wyartykułować w kwestii formy edukacji w warunkach pandemii.

Mniej więcej z przecieków wiadomo jak to będzie wyglądało: najpierw na zdalne studenci, potem szkoły średnie, a na końcu starsze klasy podstawówek.
Dlaczego starsze tylko? no, jest jasne, że zdalnie malucha pisać się nie da nauczyć. Co prawda maluszki uwielbiają zdalne (moja synowa prowadzi pierwszą klasę), ale pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da. Poza tym, zwyczajnie nie ma pieniędzy w budżecie na zasiłki dla rodziców najmłodszych. Cała kasa została już dawno rozpieprzona na inne, niezbędne (rzekomo) wydatki.

A teraz system edukacji zderzy się ze ścianą. Z jednej strony kupa czasu (z przewagą kupy) została przez MEN zmarnotrawiona na w sumie, nie wiadomo co.
Po pierwszym lockdownie było wiadomo, że lepiej nie będzie, a politycy grali w kulki i podgryzali z wzajemnością zadki potencjalnych wrogów w walce o lukratywne stołki.

W tym czasie można było spokojnie ustanowić jedną obowiązującą platformę nauczania zdalnego (Teams, Google Classroom), wykupić w razie potrzeby stosowne licencje dla nauczycieli (tablica Idroo w użytkowaniu komercyjnym) i generalnie sprowadzić nauczanie do zdalnego, na poziomie ogólnopolskim.

Oczywiście obejmuje to doposażenie szkół w środki techniczne - laptopy (również do wypożyczenia przez uczniów), kamery, mikrofony i co tam jeszcze. A, i przeszkolenie nauczycieli w kwestii używania tego wszystkiego w ramach nauczania zdalnego. Czy cokolwiek zrobiono? Śmiem twierdzić, że wątpię. Buldogi gryzły się pod dywanem, Pan (były, czy nadal obecny ) minister uśmiechał się do kamer, a lawina stopniowo narastała w końcu spaść musiała.

Teraz będzie bardzo ciężko. Nie tylko ze względu na "po pierwsze nie mamy armat". Armaty, o ile samorząd jest obrotny jakoś się znajdą. Czy znajdzie się również wystarczająca liczba kanonierów? Nie jest dla nikogo tajemnicą, że w tym zawodzie funkcjonują liczni przedstawiciele totalnego betonu, rodem nie z komuny, a wręcz z państwa pruskiego.

Oni nie będą się szkolić, oni nie będą nawet starać się ogarniać, oni nie wejdą na YT, żeby obejrzeć samouczek o pracy na platformie. Nie, bo nie. Nie, bo im się należy. Oni skończyli studia za wczesnego Gierka i to im wystarcza. Oni by chcieli nadal zadawać po pierdyliard zadań do domu (bez sprawdzenia czy zostały poprawnie wykonane).

A teraz się nie da. Trzeba będzie dać coś od siebie, a do tego zetlałe notatki sprzed dwudziestu lat mogą być mało przydatne. A prace zadawane zdalnie, niestety sprawdzać trzeba, bo w sieci nic nie ginie.

No, i tak. Z jednej strony totalna indolencja rządzących. Z drugiej strony bezwładność środowiska nauczycielskiego i jego legendarna konserwatywność. A pomiędzy tymi ścianami stoi mały Jasio, którego wszyscy mają głęboko w sempiternie. Będzie ciekawie. I strasznie jednocześnie.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 174 (190)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…