Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87314

(PW) ·
| Do ulubionych
Ostatnio z mężem przeprowadziliśmy się na swoje. Z racji, że wyprowadziliśmy się od rodziców, gdzie dużo rzeczy mieliśmy z nimi wspólnych, to postanowiliśmy nie kupować wszystkiego na raz, tylko jak coś będziemy potrzebować.

No i tak się stało, że będąc któregoś dnia sama w domu, dość mocno zaczęłam się nożem. Krew się leje, jednak nie na tyle mocno żeby jechać na pogotowie, ale na tyle że przydałoby się to zakleić czymś i spryskać jakimś antyseptykiem. Nie było to malutkie zacięcie, więc potrzebowałam kawałek gazy i przylepiec. Apteka dosłownie pod blokiem, kilka metrów od wyjścia z klatki. Zawinęłam palec ręcznikiem papierowym, nic lepszego nie miałam i poszłam.

Ale!

Działo się to kilka dni temu, więc godziny dla seniorów. Rozumiem, że to przepisy, że mandaty i w ogóle. Co prawda zostałam obsłużona, ale ile się przy tym wysłuchałam to moje. Farmaceucie nie mam nic do zarzucenia, jak zobaczył z czym przyszłam, to nie miał problemu, żeby mnie obsłużyć, ale dwie starsze panie w aptece to inna bajka. Dowiedziałam się mnóstwo nowych rzeczy o całej mojej rodzinie kilka pokoleń wstecz i nauczyłam dwóch nowych epitetów, których nie będę tu przytaczać.
Nawet zrozumiałabym ich zachowanie, gdybym chciała się wcisnąć w kolejkę, ale nie. Grzecznie czekałam aż zostaną obsłużone, poza tym do apteki po mnie nawet nikt nie wchodził.

Dużo się mówi o złym wychowaniu młodych ludzi, ale widać kto najwyraźniej ich wychowywał.

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 125 (139)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…