Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87364

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem programistą i zawsze starałem się, poza pracą na etacie wyszukiwać jakieś dodatkowe zlecenia. Ze względu na panującą pandemię konkurencja na rynku freelancerów znacznie wzrosła, więc przestałem się ograniczać jedynie do zleceń dotyczących programowania i zacząłem udzielać również korepetycji z programowania, matematyki i fizyki. W tym temacie nazbierało mi się już kilka piekielnych historii, jednak sytuacja z ostatniego zlecenia wygrała w kategorii 'WTF?!' i to ją postanowiłem wam dzisiaj opisać.

Pewne technikum ogłosiło, że poszukuje specjalistów, z różnych dziedzin IT, którzy mają doświadczenie komercyjne i zechcą się nim podzielić z uczniami. Mimo, że wykład miał mieć charakter wolontariatu i tak zgłosiłem się bez chwili zastanowienia. Prawdę mówiąc jedyne co mnie odwiodło od zawodu nauczyciela to śmiesznie niskie zarobki i narzucony system nauczania. Uwielbiam uczyć ludzi.

Zaczęło się od wypełnienia i wysłania kwestionariusza. Kilka godzin później otrzymałem telefon od pani z sekretariatu z informacją, że następnego dnia zadzwoni do mnie nauczyciel programowania, aby sprawdzić moje kwalifikacje. Zrozumiałe.

Rozmowa minęła całkiem miło. Pan zadawał pytania typu gdzie pracuję i od kiedy, jakie znam języki, jakie programy mniej więcej piszę. Zadał też kilka pytań, które miały sprawdzić moją wiedzę. Tutaj plus bo pytania były ciężkie i uderzały zarówno w podstawy jak i bardziej zaawansowane meandry języka, którego używam. Widać, że chłop zna się na rzeczy, aż bym powiedział, że się marnuje... Ale nie mnie o tym decydować :) Dalej przedstawiłem o czym dokładnie mam zamiar mówić podczas wykładu. Na koniec stwierdził, że według niego mam zielone światło i niedługo powinna skontaktować się ze mną pani z sekretariatu z dokładnymi informacjami na temat wykładu. Powiedział mi również, że wykład odbędzie się na ich platformie do e-lerningu i będzie nagrywany, a następnie zmontowany, tak aby wyciąć niestosowne zachowania młodzieży i udostępniony na stronie szkoły.

Aby podbudować poziom polskiej młodzieży, żaden montaż nie był potrzebny. Było oczywiście kilka śmiesznych komentarzy, ale zawsze dążyły one do merytorycznych odpowiedzi. Ogólnie było super.

Pierwszy zgrzyt. Pani z sekretariatu zadzwoniła do mnie aby dogadać termin. Według niej miałem się pojawić w wyznaczonym terminie w mieście, w którym znajduje się szkoła i wygłosić wykład poprzez komputer w sekretariacie. Trochę się zdziwiłem gdyż całość miała odbywać się online. Według pani z sekretariatu wszystko się zgadza ponieważ ja będę na komputerze w szkole oddalonej od mojego miejsca zamieszkania o 500 km a uczniowie będą w domu, więc jest zdalnie. Na mój komentarz, że no nie za bardzo, stwierdziła: "Boże kolejny, który przyjechać nie może. Kolejne konto trzeba będzie zakładać.". Zostawiam to bez komentarza.

Sam wykład wyszedł świetnie (według mnie, uczniów i nauczyciela). Zacząłem od moich zarobków. Jak od minimalnej krajowej w firmie z małego miasta, w pięć lat dotarłem do aktualnej pensji w międzynarodowej firmie. Opowiadałem o planach założenia własnej firmy. Wspomniałem jak ważny jest język angielski w dzisiejszych czasach i jakie możliwości daje jego znajomość. Mówiłem o moim spojrzeniu na technikum i studia. Że istnieją one według mnie tylko po to aby ukierunkować młodego człowieka i dać podstawę wiedzy, która jest czasami mocno nieaktualna i niepotrzebna, ale jednak jest. Podkreślałem, że bez wkładu własnego, zaangażowania i ukierunkowania się w jedną dziedzinę szkoła/uczelnia nie da się na start znaleźć super pracy za miliony monet. Mimo to szkoła bardzo pomaga w wybraniu własnej drogi. Następnie zaznaczyłem jak bardzo ważna jest umiejętność czytania i rozumienia kodu. W końcu będąc programistą w jakiekolwiek firmie często musisz rozumieć kod napisany przez kogoś innego i musisz umieć go zmodyfikować. Nie ważne jak źle ten kod jest napisany. I na koniec zaznaczyłem jak ważna jest komunikacja z ludźmi z biznesu, którzy w większości ledwo ogarniają MS Office (no offence :D) a dostarczają wymagania do nowych funkcjonalności. I jak ważne są umiejętności miękkie.

Ten wstęp trwał około 30 minut, a przez pozostałe półtorej godziny tłumaczyłem część kodu własnej open sourcowej aplikacji (dostępnej dla każdego) starając się przedstawić zasady pisania dobrych aplikacji.

Wykład bardzo spodobał się nauczycielowi programowania i powiedział, że wykład pojawi się na stronie szkoły w przeciągu tygodnia.

Jak możecie się domyślić tak się nie stało. Napisałem do nauczyciela programowania z pytaniem czy są jakieś opóźnienia w publikacji. Okazało się, że dyrektorka szkoły po obejrzeniu wykładu oburzyła się, że na samym początku mówię jedynie o zarobkach, bo uczyć się trzeba dla wiedzy a nie dla zarobków (WTF?). Poza tym kategorycznie odrzuca tezę, że technikum i studia przekazują jedynie podstawy. Według niej jej szkoła przygotowuje ucznia do pracy w takich prestiżowych firmach jak Microsoft, Apple czy Fujitsu(?!).

Nie jest to moje pierwsze doświadczenie z wykładami czy to na uczelniach czy w szkołach i dopiero drugi raz spotkałem się z piekielnym zachowaniem. Mimo to decyzja dyrektorki mi leży i powiewa. Wykład nagrywałem i jako, że odbywał się on na zasadach wolontariatu mogę go pokazywać moim uczniom na korepetycjach bez żadnego problemu.

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 188 (196)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…