Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87555

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Kilka lat temu dodałem historię o tym jak moja nadambitna ciocia próbowała uczynić ze mną kierowcę. I w tej historii wystąpi jako ta piekielna. Nie będę jednak ponownie przedstawiał jej charakteru, jeśli ktoś jest ciekawy zapraszam do wpisu #78808.

Ciotka ma dwóch synów, moich kuzynów, z którymi spędziłem znaczną część dzieciństwa. Znaliśmy się jak łyse konie i nigdy nie sądziłem, że coś nas poróżni. Nie powiem by mieli szczęśliwe dzieciństwo. Gdy ja byłem karany za uwalenie się cały w błocie oni dostawali opieprz za najmniejszą plamkę na ubraniach. Gdy ja przynosząc ze szkoły tróję dowiadywałem się, że jestem zdolny ale leniwy, tak oni za czwórkę z plusem dostawali szlaban. Podobnych przykładów było wiele. Co prawda wuja strofował swoją żonę... A przynajmniej próbował.

W końcu skończyliśmy studia. Ja wtedy pracowałem w serwisie komputerowym i dorabiałem sobie pisząc strony internetowe na boku. Natomiast kuzyni po skończonych studiach ekonomicznych (narzuconych przez ciocię) wzięli pierwszą lepszą robotę i szukali pracy w zawodzie.

Jakoś dwa lata temu znalazłem pracę na drugim końcu Polski. Oczywiście przez cały czas starałem się utrzymywać kontakt z kuzynami. Poza tym widywaliśmy się za każdym razem gdy wracałem w rodzinne strony. Jednak czułem, że z miesiąca na miesiąc nasze stosunki stają się co raz bardziej oziębłe. Kilka miesięcy temu przestali mi w ogóle odpisywać.

Gdy w tym roku, przed świętami chciałem się z nimi spotkać nawet nie odebrali telefonu. Zapytałem mamę czy wie co się dzieje. Powiedziała mi wtedy tylko: jedź do ciotki to pewnie się domyślisz. Tak też zrobiłem.

Ciocia przywitała mnie cała rozpromieniona. Posadziła przy stole i zaczęła opowiadać i oto co się dowiedziałem o moich kuzynach.

"Nieudacznicy... Jeden w kebabie jakieś świństwo gotuje a drugi w markecie siedzi. Nie to co ty światowy."

"Ja im drzwi uchyliłam, a te głąby je z kopa zatrzasnęły."

"Nie chce mi się więcej gadać o tych dwóch zawszonych... Tfu."

Może i byłoby tego więcej, ale nie wytrzymałem, wstałem i wyszedłem. Od awantury dzieło mnie tylko to, że obiecałem mamie, że nic nie odwalę.

Kilka lat temu ja byłem gorszy bo jej synowie mieli prawo jazdy, a ja nędzny darmozjad nie. Teraz gdy mi się lepiej powodzi finansowo, to ja jestem wysławiany, a oni traktowani jak robaki. Z jednej strony nie dziwię się im, że mają do mnie pewnego rodzaju uraz, ale z drugiej żal mi trochę, że ulegli podszeptom tej... Brakuję mi kulturalnego słowa.

Mam jednak nadzieję, że uda mi się przemówić do rozsądku tym dwóm kretynom.

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 155 (171)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…