Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87637

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak to mechanikowi trzeba patrzeć na ręce, bo można zginąć.

Nie lubię warsztatów, w których klient jest kompletnie odseparowany od obsługi. Niejednemu mechanikowi zapomniało się już dokręcić kół kluczem po wstępnym przykręceniu ich pneumatyką, niejeden już skasował za wymianę czegoś, czego wcale nie wymienił, ale jednak większość takich niedoróbek nie zagraża życiu.

No to ja w swoim samochodzie znalazłem wczoraj taką, która zagraża. 3 lata temu ktoś w moim samochodzie montował LPG. Wczoraj miałem okazję na podnośniku podziwiać styl wykonania tej pracy. Otóż gumowe przewody od gazu zostały przeciągnięte przez wywierconą w podłodze bagażnika dziurę. Tyle. Zero plastikowej podkładki, zero zabezpieczenia ostrej, metalowej powierzchni. Może wytrzymałoby jeszcze rok, może 2, może 4 - ale kiedyś te przewody by puściły i wyrzygały gaz pod ciśnieniem prościutko na rozgrzany wydech. Myślę, że wybuch byłby dość spektakularny.

Niestety, nijak nie udowodnię partaczom, co zrobili, bo mogą się zasłaniać tym, że podkładkę dali, ale wypadła, no pech. Po tylu latach pozostaną już bezkarni. A powinni siedzieć za narażenie życia.

EDIT: Po zastanowieniu stwierdzam, że równie piekielne jest to, że nie wyszło to w trakcie przeglądów na SKP.

warsztaty_samochodowe

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 112 (120)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…