Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87915

(PW) ·
| Do ulubionych
Jest w mojej miejscowości pewna polna droga biegnąca obok cmentarza. Biegnie ona od jednego przejazdu, koło wspomnianej nekropolii przez pola aż do drugiego, niezbyt odległego przejazdu i jednej z dzielnic Radomia z elektrociepłownią.

Problemem z tą drogą było to, że non stop były na niej (na okolicznych polach oraz koło cmentarza) wyrzucane śmieci. Ilości były hurtowe - wyrzucano jakieś stare cementy, gumę, karoserie, mnóstwo odpadów domowych, stare meble, szkło, jakąś smołę, plastiki a nawet kiedyś azbest.

Domyślaliśmy się, że za owym wyrzucaniem stoją ludzie z tej dzielnicy - część z nich można zaliczyć do typowej polskiej patologii. Mieszkanie w lokalach socjalnych, bieda, siedzenie na zasiłkach, alkoholizm a także cebulackie wywalanie śmieci do lasu czy na pola. Cóż, oczywiście próby rozmów czy protesty nic nie dały. Oni nic nie robią, oni nie wyrzucają, a w ogóle to nie macie dowodu i pewnie to sami wywalacie i na nas zwalacie.

Dowodów nie ma, mówienie nic nie daje a z widłami i pochodniami przecież nie będziemy się czaić dniami i nocami, więc śmieci pojawiały się dalej. Możecie powiedzieć, że może to faktycznie nie oni i to ktoś od nas, gdyby nie pewne wydarzenie. Otóż pewnego dnia PKP zdecydowało o rozebraniu przejazdu przez tory na owej drodze która prowadziła do tej dzielnicy z powodu tego, że coś im się nie zgadzało w papierologii.

Przez to na pola i w okolice cmentarza nie dało już się z tamtej dzielnicy przejechać szybko i bez bycia zauważonym przez kogokolwiek. Zamiast tego, trzeba robić spory objazd przez całą dzielnicę a także przez naszą miejscowość i sąsiednią.

Dziwnym trafem od tamtej pory niemal całkowicie ustało wywalanie śmieci w okolicach cmentarza i drogi.
Przypadek?

miejscowosc

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 143 (157)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…