Historia #88653 przypomniała mi sytuację sprzed paru lat.
Poranek, jadę samochodem do pracy. Zatrzymuję się na czerwonym świetle, przede mną stoi sobie czarna Skoda Rapid, czekamy na skręt w lewo.
Nagle po prawej mija nas rowerzysta, wjeżdża na czerwonym na skrzyżowanie, przecina 3 pasy w jedną stronę, mija wysepkę na środku i popindala w to lewo.
W tym momencie kierowca Skody włącza gwizdki i rusza za nim. Nieoznakowany radiowóz. Zatrzymują go jakieś 200 m dalej.
Na drugi dzień na stronie lokalnego dziennika pojawił się artykuł na ten temat. Pan rowerzysta tłumaczył się ponoć, że mandatu nie powinien dostać, bo to on ryzykuje.
Poranek, jadę samochodem do pracy. Zatrzymuję się na czerwonym świetle, przede mną stoi sobie czarna Skoda Rapid, czekamy na skręt w lewo.
Nagle po prawej mija nas rowerzysta, wjeżdża na czerwonym na skrzyżowanie, przecina 3 pasy w jedną stronę, mija wysepkę na środku i popindala w to lewo.
W tym momencie kierowca Skody włącza gwizdki i rusza za nim. Nieoznakowany radiowóz. Zatrzymują go jakieś 200 m dalej.
Na drugi dzień na stronie lokalnego dziennika pojawił się artykuł na ten temat. Pan rowerzysta tłumaczył się ponoć, że mandatu nie powinien dostać, bo to on ryzykuje.
Ocena:
150
(158)
Komentarze