Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#90768

przez ~innyRafaeltutaj ·
| Do ulubionych
Po lekturze tego wpisu https://piekielni.pl/90754# opiszę swoją historię, bo ja też mam taka ciocie w Kanadzie która od lat zaprasza cała rodzinę do siebie co to ona pokaże, i jak ugości a jak przychodzi co do czego to obiecanki cacanki bez pokrycia.

Ciocia Ania trafiła do Kanady w latach 80-tych, ułożyła sobie tam życie, w Toronto, ma duży dom którym się chwali, przyjeżdża do Polski mniej więcej raz na 5 lat, oczywiście jest wtedy głównym gościem w rodzinie, ktoś zawsze po nią wyjedzie na lotnisko w Warszawie, odbierze, zawiezie, biorą urlopy żeby się spotkać ugościć, zawozimy do dalszych kuzynów, na groby rodzinne itd.
Ciocia od lat zaprasza wszystkich do siebie no i zaczyna się teatrzyk.

Ktoś kiedyś dostał od niej zaproszenie, starał się o wizę kanadyjską ale odmówili i ciocia z ubolewaniem mawiała że ona zaprasza do siebie no ale Polska to taki dziadowski kraj, nie to co Kanada, wiz nie dają nic ona na to nie poradzi, nie to co Kanada gdzie obywateli wszędzie zapraszają i wpuszczają bez wiz. Bo ona Kanadyjka to jeździła na wakacje i na Florydę i w jakieś miejsca w USA, i do Meksyku, i na Arubę, i Dominikanę i do Wenezueli i te ich wczasy tam pod palmami wychodziły im 3 razy taniej jak w Polsce a że wakacje to święta rzecz to ona zaprasza do siebie.

Jednak poziom życia się polepszył w Polsce, zarobki inne niż kiedyś, Kanada zniosła obowiązek wizowy dla Polaków, USA też, można więc było pojechać tam łatwiej. Notabene dostałem obywatelstwo jednego z krajów UE i paszport na który USA wtedy nie wymagało wizy od wielu lat więc wyjazd do Kanady i USA był łatwiejszy.

Ciocia zapraszała, że odbierze z lotniska, ugości u siebie, bo ma duży dom, ogród, sporo miejsca, pokaże Kanadę.
Zacząłem z nią rozmawiać na temat przyjazdu, kiedy najlepiej przyjechać i pozwiedzać, co warto i nie warto, no i zaczęło się...

Najpierw ona nie dostała mojego emaila, albo znalazła w folderze spam za późno, nie odpowiadała albo odpowiadała z opóźnieniem, a to konto email jej zablokowali bo wpisała złe hasło, i ma nowy email więc to co wysłane na jej stary email to ona niestety nie ma dostępu. Jak już miała nowy email to albo jej nie pasuje termin, bo sami gdzieś jadą, a to ona jeszcze nie wie, da znać Odwiedziny pasowały jej tylko wtedy kiedy mi nie pasowały, a to pogoda będzie nie taka, bo będzie zimno, mocno wiało i padało ze szkoda psa na dwór wystawić i zwiedzać się nie da, a w zimie to Kanada zasypana śniegiem na 2 metry to się nie da z domu ruszyć itp. itd.

Terminy które pasują mi jej znowu nie pasowały, a to maja inne plany, a to sami jada na jakieś atrakcyjne wakacje, a to planują remont, a to dom chcą sprzedać bo ceny nieruchomości podskoczyły w ich okolicy i kupić inny. Potem się okazywało, że nie sprzedali, bo nie nikt nie zaoferował im wymarzonej ceny, a to był ktoś co chciał kupić, zwlekał, odkładał i zrezygnował bo nie dostał kredytu i oni stracili czas a tak czekali.

Trwało to jakieś 5 czy 6 lat, jej obietnice traktowałem z przymrużeniem oka po jakimś czasie. Odwiedziłem inne kraje, a ciocia nieodmiennie zapraszała do siebie, Pewni znajomi, obieżyświaty namówili mnie na wycieczkę do USA i Kanady, zaplanowaliśmy trasę, noclegi, przylot do Toronto, zwiedzanie, przejazd na granicę USA, Niagara, potem zwiedzanie Waszyngtonu i Nowego Jorku, i powrót z Nowego Jorku. Pogoda wypaliła, wycieczka się udała, poszło pieniędzy ale wróciliśmy zadowoleni!!!

Wcześniej do cioci wysłałem email, z datami w jakich będę w Kanadzie i możemy się zobaczyć, jak by coś chciała jej przywieźć to z chęcią postarałbym się przywieźć. Odpowiedzi nie dostałem.

Jak zdjęcia z wycieczki rozeszły się po rodzinie i dotarły do cioci Ani, zaczęła się wielka burza, ciocia się mocno zbulwersowała, jak jej mogłem coś takiego zrobić, nie poinformować że będę w Toronto, przecież ona tyle lat zapraszała, tyle czekała żeby z krewniakiem pogadać, a ja nic jej nie powiedziałem, do tego tułałem się po hotelach kiedy ona na duży dom i masę miejsca i by przenocowała za darmo.

No przecież wysłałem jej email z informacja no ale ona „nie dostała”

Jakoś w tym samym czasie pewien kuzyn, ulubiony kuzyn cioci Ani też miał pojechać do niej odwiedzić. Ciocia poganiała go żeby wyrobił paszport, a ona to mu nawet gotowa bilet do Kanady zapłacić, tylko jak już tez paszport wyrobił i zaczął się umawiać na wyjazd to zaczął się znany mi dobrze teatrzyk. Jej pasowały tylko te terminy które kuzynowi nie pasowały i odwrotnie. Chłopak dał sobie spokój i pojeździł po południowej Europie.

Jednak mamy w rodzinie młodą kuzynkę Ewę która miała ten zaszczyt odwiedzić ciocię Anię w Kanadzie. Posiedziała tam coś 3 max 4 tygodnie i wróciła z kwaśną miną a na pytania o pobyt nie bardzo chciała odpowiadać Jednak po czasie powiedziała jak to tam u cioci było. Ciocia Ania bardzo tę kuzynkę lubiła, takie jej oczko w w głowie i nieba by jej przychyliła, zapraszała do Kanady, jak to ja ugości, wszędzie zabierze, wszystko pokaże, będzie za przewodniczkę i tłumaczkę a w tych wakacjach życia kuzynka tak się podszkoli w angielskim ze ho ho, w Polsce zagnie niejednego swoja znajomością angielskiego po takim pobycie.

Jednak z tych wakacji życia „zwiedzania całej Kanady” Ewa przywiozła jedynie kilka fotek z domu cioci i centrum Toronto, m,in znana wieża telewizyjna, wieżowce, i jezioro Ontario, zaś wyjazd nad Wodospad Niagara „nie wyszedł” i tak samo zwiedzanie innych atrakcji.

Notabene od centrum Toronto do Wodospadu Niagara to jest może z 80 km, od domu cioci jakieś 120 km a w Kanadzie i USA dojeżdża się do pracy codziennie niezłe km, tam godzina jazdy w jedną stronę to nic, 30 km do pracy to się uważa za nic i to jest „bardzo blisko” a co dopiero do jakichś atrakcji na zwiedzanie.
Ja w kilka dni więcej zwiedziłem niż ona przez prawie miesiąc.

Ewa jednak opowiedziała co tam się działo, ciocia owszem odebrała ja z lotniska, a potem wiecznie coś jej wypadało, wiecznie nic nie mogła zrobić, ledwie zabrała ją do wspomnianego centrum Toronto w pierwszy weekend, a potem nic się nie działo, ot siedzenie w domu na 4 literach, laptop i telewizja, raz wyjechali do jakichś polskich znajomych, ciągłe przekładanie planów zwiedzania bo coś tam innego kochanej cioci wypadło, pogoda dopisywała, no tylko raz była większa ulewa i wtedy ciocia była zmartwiona że chciała akurat w ten dzień pojechać pokazać coś Ewie tu masz, mocno leje deszcz i nici z wyjazdu.

Ewa była tym tak zniesmaczona, że wróciła wcześniej bo i z podciągnięcia się w angielskim też nic nie wyszło, przez ten czas nie miała z kim porozmawiać ot zamieniła gdzieś z kimś tylko kilka słów a tak tylko oglądanie kanadyjskiej telewizji, co jest żadną atrakcją bo w Polsce też można pooglądać telewizję po angielsku. Ciocia Ania jej przygadała, że od ślęczenia przed ekranem laptopa i telewizora to nie tylko wzrok się psuje, ale i plecy a tak to ją naciągnęła na prąd tak non stop korzystając z laptopa i telewizora. Tylko co Ewa miała robić sama cały dzień? Dom cioci gdzieś na rubieżach Toronto, transport publiczny w tym miejscu nie istniał a tam gdzie działa to dużo gorszy niż w Polsce. Prawa jazdy nie miała żeby wynająć samochód i sama pojeździć, no a przecież ciocia Ania oferowała każdemu że wszędzie zawiezie, wszystko pokaże itp. itd.

Ewa miała tego dość, postanowiła wracać wcześniej niż planowała, tu ciocia zafundowała jej kolejną niespodziankę, bo zamiast na lotnisko, odwiozła ją tylko na przystanek autobusu który jeździ na lotnisko (bo cioci znów "coś pilnego wypadło" i nie da rady dowieźć oczka w głowie na lotnisko), i tu wsiądziesz, dojedziesz na miejsce, nie zgubisz się, masz lot bezpośredni do Warszawy, nic się nie stanie. Osoba która była wcześniej tylko na szkolnej wycieczce w czeskiej Pradze, a tak nie ma ma obeznania z wielkimi międzynarodowymi lotniskami.

Jednak jakoś Ewa nie zgubiła się, dojechała sama autobusem na lotnisko w Toronto, tam trochę się motała ze znalezieniem stanowiskiem odpraw LOTu ale wypatrzyła jakichś rodaków którzy tak samo lecieli do Warszawy tym samym lotem a byli byli obeznani z lotniskiem w Toronto, pokierowali, pomogli, wróciła szczęśliwie do Polski.

Ewa miała wielki niesmak po tych wakacjach życia w Kanadzie.

Przyszła pandemia, ciocia wydzwaniała że modli się za każdego aby się nic nie stało, abyśmy się zdrowi zobaczyli jak to minie, granice pozamykali, latać się nie da, wirus minął, granice pootwierali, ciocia Ania ma w planach odwiedzić Polskę, no i oczywiście zaprasza do siebie, żeby to w końcu ktoś ją odwiedził w Kanadzie, a jak to przez tyle lat „ona musi” jeździć do Polski rodzinę zobaczyć a nikt z rodziny w odwrotną stronę.

rodzina kanada

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 180 (190)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…