Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#90831

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Bareja wiecznie żywy czyli:

Nie wie lewica, co czyni prawica....

Odcinek 1

Moi rodzice od dwóch lat mają wątpliwe szczęście zamieszkiwać w strefie płatnego parkowania na warszawskiej Ochocie. Dla ścisłości - rodzice mieszkają tam od lat ponad 30 ale od dwóch lat wprowadzono w ich okolicy wspomnianą strefę. Kij z tym , że uliczka wewnątrzosiedlowa, na której od tych 30 lat problemów z parkowaniem nie było żadnych. Kasa zgadzać się musi, więc strefa jest.

A skoro jest strefa, to rodzice musieli załatwić sobie abonament Mieszkańca (zwany też abonamentem rejonowym), który pozwala parkować na niewielkim obszarze w pobliżu miejsca zameldowania i kosztuje 30 zł rocznie. W zeszłym roku sprawa przeszła tak, jak przejść powinna - pojechali do najbliższego Punktu Obsługi Pasażerów ZTM (akurat CH Blue City), gdzie takie rzeczy się załatwia, okazali dowody tożsamości i kwit dostali.

W tym roku jednak już tak lekko nie było.

W czwartek udali się do wspomnianego przybytku, uzbrojeni w dowody tożsamości i ... zonk! Konieczne jest przedstawienie rocznych formularzy PIT, potwierdzających opłacanie podatków w danej dzielnicy. Dziwne to, skoro tam są oboje zameldowani to niby gdzie mieliby odprowadzać podatki? Ale OK. Rodzice wrócili do domu, PIT-y oba swoje wzięli i pojechali nazad. Po odstaniu swojego ponownie w kolejce dowiedzieli się, że tymi PIT-ami to sobie mogą najwyżej wychodek wytapetować, bo konieczne jest przedstawienie dokumentu o niezaleganiu z podatkami z Urzędu Skarbowego (??? - niby, że jak zalegasz z podatkami to sobie pod chałupą nie zaparkujesz?).

Jak już kiedyś wspomniałam, moi Rodzice są dość wiekowi, bo Tata ma 81 lat, Mama - 77. Stanie w kilometrowych kolejkach i ganianie komunikacją miejską po mieście nie jest ich najukochańszą rozrywką. Siły już nie te a Tata nie lubi prowadzić samochodu po Warszawie (w sumie, kto lubi?). Zmęczeni ale zbrojni w wiedzę udali się do domu.

Odcinek 2

W piątek Rodzice pojechali do siedziby swojego US, na Lindleya. Po zwyczajowym odstaniu, co ich, w odpowiedniej kolejce, w międzyczasie wypełniając stosowny wniosek (konieczny, aby dostać stosowny druczek) dostali się przed oblicze Pani Urzędniczki, gdzie dowiedzieli się, że wypełnili zły wniosek ale na szczęście od razu dostali od Pani właściwy do wypełnienia.

Wypełnili i powstał kolejny problem. US papierków darmo nie wydaje, więc konieczne jest zapłacenie zawrotnej kwoty 5 zł za tę odpowiedzialną czynność. W siedzibie US kasy nie ma, więc pieniędzy nie przyjmą, trzeba szukać urzędu pocztowego, haracz opłacić i z potwierdzeniem wpłaty wrócić (nawisem mówiąc - kiedyś funkcjonowały tzw. "znaczki skarbowe", które można było nabyć w kiosku na terenie US lub na portierni, znieśli to czy jak?).

Poczty w okolicy ani widu ani słychu ale na szczęście życzliwa portierka podpowiedziała rodzicom, że opłatę można również wnieść w Żabce. Rodzice wyruszyli na poszukiwanie płaziego sklepu. Gdzieś taki znaleźli, na szczęście tego jest pod dostatkiem i - odstawszy swoje w kolejce młodzieży kupującej hot-dogi, uiścili stosowną opłatę, powiększoną o 2 zł "opłaty przekazowej".

Z kwitkiem potwierdzającym dokonanie opłaty skarbowej rodzice wrócili do US, stanęli ponownie w kolejce - już do innej Pani Urzędniczki, gdyż ta, która wcześniej ich obsługiwała, udała się prawdopodobnie na przerwę. Po odstaniu swojego rodzice dowiedzieli się, że... wypełnili zły wniosek!

Jak moi Rodzice są łagodni, cisi i gołębiego serca, tak w Tacie jednak coś pękło i stanowczo zażądał rozmowy z poprzednią panią, która ten a nie inny wniosek im do wypełnienia dała.

Kazano im czekać, ponieważ tamta pani jest na przerwie. Poczekali. Przyszła "tamta" pani i nagle magicznie się okazało, że wniosek jest dobry. Rodzice otrzymali upragniony papierek, świadczący o tym, że wobec Ojczyzny są w jak najdoskonalszym porządku i - wykończeni - pojechali do domu.

Odcinek 3

Finał urzędniczej epopei nastąpił dzisiaj, w poniedziałek. Rodzice ponownie udali się do Punktu Obsługi Pasażerów ZTM (CH Blue City), gdzie znów karnie stanęli w sporym ogonku, przypominającym prawie czasy słusznie minione. Po odstaniu swojego dostali się do okienka, w którym urzędował ktoś inny, niż w czwartek. Miły, młody człowiek wziął ich dowody osobiste, całkowicie ignorując pracowicie podtykane mu pod nos "Zaświadczenie Bez Którego Załatwienie Sprawy Jest Niemożliwe" i wystawił odpowiedni kwit, uprawniający do parkowania mieszkańców w Strefie Płatnego Parkowania, pobierając stosowną opłatę za abonament. Tata, pomny wysiłków minionych dwóch dni, koniecznie usiłował go zainteresować zdobytym z takim trudem Zaświadczeniem, na co młodzieniec ze zdumieniem spytał "ale po co pan mi to przyniósł"?

No właśnie. Po co?

urzędy

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 230 (246)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…