Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Anubisowicz

Zamieszcza historie od: 11 września 2022 - 18:41
Ostatnio: 25 września 2022 - 18:40
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 162
  • Komentarzy: 0
  • Punktów za komentarze: 0
 

#89715

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Dział zaopatrzenia w dużej instytucji publicznej. Nie mam w swojej kanciapie toalety, więc grzecznościowo chodzę do koleżanki z innego działu, ale w tym samym korytarzu, zamiast dyrdać na górę do głównych pomieszczeń swojego działu. Koleżanka, nazwijmy ją Helena, dysponuje łazienką i oprócz niej mogę tam włazić tylko ja i pewien miły dostawca, który ma problemy z pęcherzem.
Druga rzecz, większość niższego personelu jest płci żeńskiej, więc jak ktoś śmieszkuje, że kobiety nie noszą ciężkich rzeczy, to mi się oczy wywracają.

Przychodzi pracownica po towar, wyjątkowo z młodszym kolegą, żeby było lżej ładować. Zaczynam podawać pudła, kolega stwierdza, że chce siku. Mówię, że nie dysponuję ubikacją, więc kolega leci do Heleny.

A ja w tym czasie podaję pudła pracownicy i ładujemy na wózek, a z drugiej strony korytarza dochodzą wrzaski kolegi, że jemu się chce siku, oraz przekleństwa Heleny, nie mówię, że to był dokładny cytat z Kiepskich, ale możecie sobie podstawić jak Ferdek krzyczy do Boczka "Panie, to jest prywatna publiczna toaleta, dlaczego pan się tu chcesz wypróżniać, jak się pan masz wypróżniać na swoim piętrze".

Zanim kolega wrócił, zdążyliśmy już załadować towar z pracownicą, i sobie odjechali. Czy popuścił w spodnie, nie wiem, ale nie byłby to pierwszy przypadek, bo innej otwartej łazienki w tym korytarzu nie ma.

Kurierzy magazyn zaopatrzenie pracownik_fizyczny toaleta

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 100 (112)

#89688

przez (PW) ·
| Do ulubionych
"Załatwianie pracy". Można mieć różne zdanie na temat uczciwości takich praktyk, ale możemy się zgodzić, że praca jest "załatwiona", kiedy ktoś zatrudnił cię w ciemno, bo ufa bliskiej osobie, która cię poleciła i możesz zaczynać.

Siostra mamy mieszka od 30 lat za granicą z mężem i córką, nazwijmy ją Ania. Ciotka i wujek są bardzo ambitni i patrzą na moją część rodziny z góry.

Rys sytuacyjny, ja niedługo po studiach, mało zleceń, targany wątpliwościami, czy twardo pracować w zawodzie czy wkręcić się w inną branżę.

Ania (będąc akurat w Polsce): Wiesz, Mariusz P. pracuje w takiej firmie. Może dam ci do niego kontakt.

Aha, tyle wiem, że rodzina P. to jacyś wybitni znajomi ciotki w Polsce, ale nie pamiętam, czy kiedykolwiek tego Mariusza, mojego rówieśnika, na oczy widziałem, a jeśli nawet, to chyba we wczesnym dzieciństwie.

Ja: Jak się ta firma nazywa?
Ania: Nie wiem.
Ja: Czym się zajmują?
Ania: Różnymi rzeczami.
Ja: To skąd mogę wiedzieć czy szukają kogoś z moim wykształceniem, czy może to jest branża, o której nie mam pojęcia?
Ania: Różnych ludzi szukają.

Domniemywam, że jeśli to duża firma, to pewnie miała zewnętrzny system rekrutacji i bycie kuzynem córki znajomych rodziców szeregowego pracownika nie miałoby tu najmniejszego znaczenia. A do Mariusza się nawet nie dodzwoniłem, bo kuzynka zrobiła literówkę w numerze telefonu.

Piekielność? Ciotka zadzwoniła do mojej matki z awanturą, że "oni załatwili Anubisowi pracę, a on niewdzięcznik nie przyjął".

A ja dalej nie znam nawet nazwy firmy.

rekrutacja znajomości pierwsza_praca

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 162 (170)

1