Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Mikiz

Zamieszcza historie od: 13 września 2020 - 0:59
Ostatnio: 31 marca 2021 - 22:38
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 174
  • Komentarzy: 0
  • Punktów za komentarze: 0
 

#87902

(PW) ·
| Do ulubionych
Kolejna piekielność jaką spotkała mnie w naszym cudownym kraju.

Dostałem awizo , pomijam fakt że byłem cały czas w domu. Tego samego dnia podjechałem do placówki pocztowej do miejsca wskazanego na awizo. Dowiedziałem się, że paczki nie ma, pewnie listonosz ją ma.

Następnego dnia udałem się znów na pocztę, odstałem swoje w kolejce, i wreszcie moja kolej. Pani zaczęła szukać przesyłki, nie ma jej, więc zaczęła szukać swojego zeszytu, również go nie ma.

Po 20 min stania przy okienku dowiedziałem się, że paczka jest w innym miejscu i czasami listonosz pomyli się z pieczątką.

Gliwice

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (135)

#87121

(PW) ·
| Do ulubionych
Ostatnio moja narzeczona skręciła kostkę, więc dzwonię na pogotowie, dyspozytor mówi żeby przyjechać do miejscowości D.
(Miejscowość oddalona o jakieś 3 km od naszego hotelu, byliśmy na wakacjach).
Pojechaliśmy do szpitala po długim oczekiwaniu wreszcie jej kolej.

Lekarz: Niestety pojawił się błąd systemu, nie zarejestruje pani, proszę przyjść jutro zrobimy pani prześwietlenie.

Przyjechaliśmy na godzinę 7 rano, do 8 godziny stała w kolejce (bo z powodu koronawirusa wygląda u nas jak wygląda). W końcu jej kolej, wypełnia dokumenty z pielęgniarką, po czym pielęgniarka oznajmia, że w tym szpitalu nie ma RTG i że mamy jechać do miejscowości S. oddalonej o 30 km. Pojechaliśmy, znaleźliśmy, znów kolejka, mierzenie temperatury itp. W recepcji dowiedziała się, że bez skierowania nic nie mogą zrobić i że ma jechać do szpitala wojewódzkiego w miejscowości S. również oddalonej o 40 km. Dojechaliśmy, godzina 11, znów pomiar temperatury i wypełnienie dokumentów. Dowiedziała się, że ma jechać do poradni chirurgii na drugim końcu miasta (20 min w jedną stronę). Pojechaliśmy. Znów kolejka, pomiar itp. w recepcji dowiedziała się, że mieli ją przyjąć w szpitalu wojewódzkim bo tu nic nie zrobią bez skierowania. Więc wróciliśmy do szpitala wojewódzkiego. Godzina 13, noga boli coraz bardziej, znów pomiar temperatury. Udało się, przyjęli ją. O godzinie 15 miała wykonane prześwietlenie. Lekarz powiedział, że to tylko skręcenie, ma sobie smarować i owinąć bandażem. Nim wróciliśmy do hotelu była godzina 18.

W każdym szpitalu musiała chodzić, stać, tym samym nadwyrężając kostkę, bo ja nie mogłem wchodzić z nią z powodu wirusa, a wózka nikt jej nie użyczył. Po powrocie udała się do naszego szpitala, i wiecie co? Przyjęli ją bez takich cyrków, nie odsyłali jej do innego szpitala, a lekarz powiedział jej, że tam powinni założyć jej ortezę. Koniec końców kostkę miała spuchniętą jeszcze przez 3 tygodnie, a do teraz ją boli.

Darłowo

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 133 (145)

1