Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

slu

Zamieszcza historie od: 17 maja 2019 - 21:45
Ostatnio: 18 października 2019 - 9:06
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 307
  • Komentarzy: 8
  • Punktów za komentarze: 35
 

#85262

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia z banku.

Potrzebowałam przelać większą kwotę z konta w banku A na konto w banku B (oba konta na moje nazwisko, w tym samym kraju). Konta A używam zwykle do płatności "codziennych", wiec często, ale male kwoty - tu za kawę, tu za jakąś bułkę i karton mleka, bilet zbiorkomu itp - więc nie zdziwiłam się, że bank uznał transakcję za podejrzaną i zablokował do wyjaśnienia.

Zadzwoniłam na infolinię, odpowiedziałam na wszystkie pytania sprawdzające, przekierowano mnie do odpowiedniego działu, znowu odpowiedziałam na 20 pytań, w końcu miły pan pyta:
- A na co pani zamierza przeznaczyć te pieniądze?
- (Yyyych..)? Odpowiadam więc - Proszę pana, odpowiedziałam na wszystkie pytania weryfikujące: kiedy, gdzie i jakie kwoty ostatnio odprowadzałam z tego konta, nazwisko panieńskie praprababci i numer buta ciotecznej siostry, ale co was do licha obchodzi, na co planuje wydać moje własne pieniądze???
Pan się nieco speszył:
- No wie pani, takie mamy procedury, na wypadek gdyby ktoś panią zmuszał do podjęcia pieniędzy.
- W takim razie proszę podać podstawę do zadania takiego pytania.
- No takie mamy zasady, nie mogę odblokować przelewu, dopóki nie powie mi pani, na co zamierza pani przeznaczyć pieniądze.
- Proszę pana, odpowiedziałam na wszystkie pytania weryfikujące moją tożsamość i zapewniam, że nikt mnie tu pod pistoletem nie trzyma, chciałabym wypłacić moje pieniądze i przeznaczyć je na moje cele.
- Ale na co zamierza pani wydać taką kwotę?
I tak w koło Macieju, aż w końcu odparowałam:
- Na ludzkich rozmiarów kulę dla chomika!

Zgadnijcie, kto jutro musi się osobiście stawić w siedzibie banku z plikiem dokumentów, bo właśnie zablokowano jej konto i możliwość wykonywania jakichkolwiek transakcji...

Skomentuj (35) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 160 (186)

#84838

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracuję w ministerstwie (w Londynie). Ponieważ jest to budynek rządowy, w dodatku często oblegany przez rozmaite demonstracje, to i środki bezpieczeństwa wzmożone. Przed każdym wejściem do budynku stoi ochroniarz w mundurze, który sprawdza przepustki stałe (karty magnetyczne ze zdjęciem, nazwiskiem i kolorem oznaczającym "stopień wtajemniczenia" - czyli dostęp do informacji niejawnych), a interesantów bez przepustki kieruje do recepcji. Interesanci dostają przepustki czasowe, i po budynku mogą się poruszać wyłącznie w obecności "gospodarza", czyli zapraszającego.

Poza hol można już tylko z przepustką - do dalszej części można się dostać po przejściu przez śluzy (ang. "mantraps"), gdzie mieści się tylko jedna osoba naraz. Za śluzami, gdzie dostęp mają wszyscy z przepustkami, znajdują się kawiarnie, przestrzeń rekreacyjna. Następnie przepustką uruchamia się windy do "właściwej" części budynku, przepustka pozwala na jazdę tylko i wyłącznie na wybrane piętra (jest też dostęp schodami, również z zamkami elektronicznymi). Po wyjściu z windy następna okazja do użycia karty, by dostać się do pomieszczeń biurowych. I tak oto przeciętny pracownik używa przepustki jakoś tak ze sto razy dziennie, przemieszczając się po budynku. I biada temu, co kartę zostawi na biurku udając się do łazienki, bo wtedy pozostaje uruchomić interkom przy zamku elektronicznym i czekać na ochroniarza.

Gdzie piekielność? Otóż ktoś kiedyś wymyślił, że tylko prywatyzacja zapewnia maksimum wydajności. Co prawda ministerstwa nie da się raczej sprywatyzować (chociaż już słyszę, jak ktoś odpowiada: "Hold my beer!"), to obsługę budynku owszem. I tak kiedyś pracownik kosztował pracodawcę tysiąc monet (matematyka na użytek przykładu), z których większość lądowała w jego kieszeni, czuł się częścią wspólnoty pracowniczej i grało. Dzisiaj za pracownika płaci się agencji dwa tysiące monet, agencja zatrzymuje lwią część, a pracownicy ochrony tylko w tym roku strajkowali już dwa razy przeciwko głodowym pensjom i niedoborom personelu...

Właściwie tu mogłabym już skończyć, ponieważ takie marnowanie pieniędzy podatnika celem wpompowywania ich w agencje należące do "krewnych i znajomych Królika", i wyrzucanie ludzi z etatów na głodowe śmieciówki (tutaj to tzw. "zero hours contract") jest piekielne samo w sobie, aaale... Tak, to nie wszystko.

Otóż zepsuła się magiczna maszyna drukująca przepustki i zapisująca na czipie informacje nt. zakresu dostępu w obrębie budynku. Najwyraźniej była tylko jedna (w budynku pracuje, lekką ręką licząc, ok tysiąc osób, a codziennie przewija się niemal drugie tyle interesantów), i nikt nie umie jej naprawić, a agencja nie spieszy się z przysłaniem serwisanta. A ponieważ większość z tysiąca pracowników to osoby na 3-6 miesięcznych kontraktach, to rotacja jest spora i karty mają krótki okres ważności. I tak oto nieszczęśliwi, którzy zatrudnili się niedawno, lub których karty wymagają "odświeżenia" od kilku tygodni codziennie stoją w kolejkach do recepcji po kartę tymczasową, długich jak kolejki za papierem toaletowym w PRL, i czekają na kolegę z ważną kartą - ponieważ jak wspomniałam wyżej, karta czasowa wymaga obecności "przyzwoitki", nawet jeśli jest się stałym pracownikiem...

W dodatku karty czasowe mają na stałe wpisany zakres dostępu, i pracownik recepcji (który jest również ochroniarzem) musi wyszukiwać po kodzie na karcie, czy daje interesantowi właściwą kartę - ponieważ maszyna, która mogłaby to odczytać z czipa jest zepsuta... A ponieważ wszystkie karty gwarantują przejście przez śluzy, a większość taki czy inny dostęp do wind, bardzo łatwo o kartę, która przepuści do części wewnętrznej budynku, i nawet do windy, ale już nie do pomieszczeń biurowych - a że pracownicy ochrony są zajęci obsługiwaniem kilometrowej kolejki na dole, to nie odbierają interkomu i można kwitnąć na górze z wadliwą kartą, która wpuściła, ale nie chce wypuścić...

Agencja powtarza, żeby czekać, będzie naprawione... Kiedyś tam...

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 147 (151)

1