Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85176

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia https://piekielni.pl/85164 przypomniała mi moje perypetie na drodze.

Jechałem kiedyś z całą rodziną (2+3) do dziadków. Większość drogi autostradą. Dzieci małe, to starałem się jechać ostrożnie. Ale nie byłoby historii bez piekielnego kierowcy.

Pod koniec trasy trafiliśmy na korek. Korek był do bramek na autostradzie - pobranie bileciku na płatny odcinek. Punkt pobrania tekturki to były dwa pasy bez oznaczeń i dwa pasy via toll/via auto. 3 km wcześniej była informacja, że te dwa dodatkowe pasy są dla wszystkich. Mając te informacje wiedziałem, że prawy pas korka powinien być szybszy (3 bramki zamiast 1). Włączyłem kierunkowskaz i grzecznie zmieniłem pas na prawy. Miałem też na uwadze, że będą chętni na podobny manewr, niekoniecznie grzeczni (co chwila było słychać klakson). Znalazł się jeden i dla mnie: czarny Mercedes, bez kierunkowskazu, wciskający się na centymetry. Zareagowałem szybko: hamulec do końca i klakson. Chyba go nieco wkurzyłem, bo ten zamiast toczyć się dalej, na krótką chwilę zatrzymał się do zera i tak stał.

Ale spokojnie, stłuczki uniknąłem. Dojeżdżamy do rozwidlenia drogi i widok nie był zaskakujący: korek ciągnął się do nieoznaczonych bramek, a via toll był pusty (większość kierowców nie doczytała informacji o bramkach po prawej). Jak tylko dojechałem do właściwego miejsca (żeby nie jechać poboczem), ruszyłem do tych pustych bramek. Bilecik pobrałem bez problemu i jadę grzecznie dalej.

130 na liczniku, wyprzedzam tych nieco wolniejszych, jak ktoś szybszy, szukam wolnej na prawym pasie i puszczam. Wtem jeden z tych szybszych, jadący na oko 160 km/h, będąc na mojej wysokości, wjeżdża we mnie i ostro trąbi. Tak, to był ten sam, który wcisnął się na chama w korku.

Czy chciał mnie i całą moją rodzinę zabić?

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 104 (122)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…