Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87378

(PW) ·
| Do ulubionych
Początkiem września opisywałam jak to mój szef Janusz moimi rękoma aplikował na studia w imieniu swojego, niezainteresowanego tematem syna, Juniora. Historia tu: https://piekielni.pl/87084 (nie umiem streścić w dwóch zdaniach).

Ciąg dalszy. A więc list jakimś cudem doszedł i w dodatku jeszcze większym cudem został prawidłowo przypisany do profilu Juniora (a ja w ramach podziękowań za ogarnięcie tematu dostałam butelkę dobrego szampana). Na tym jednak zapas cudów się wyczerpał, gdyż Junior się na studia nie dostał. Co jakoś specjalnie nie dziwi, zwłaszcza że wybrał sobie 2 najbardziej oblegane kierunki, czyli informatyka biznesowa oraz medycyna.

Janusz dostał te złe wieści w poniedziałek rano. Nie mógł uwierzyć, jak do tego mogło dojść, że Juniora nie przyjęli, bardzo się tym stresował i zastanawiał, co dalej. Janusz oczywiście, nie Junior. Junior miał tradycyjnie wyjebongo. Tak więc Janusz głośno rozmyślał i radził się mnie, co teraz zrobić, bo podróży dookoła świata Junior nie ma teraz jak odbyć, do pracy przecież nie pójdzie, szkoła pomaturalna czy studia zaoczne są poniżej ambicji. Myślał, myślał, po czym nagle eureka: Weźmie prawnika i pozwie uczelnię!

Musiałam wzbić się na wyżyny opanowania i samokontroli, żeby w pierwszym odruchu nie parsknąć mu w twarz. Wymamrotałam coś w stylu: "nie no, jeśli uważasz, że to pomoże, zawsze masz oczywiście takie prawo…". Janusz niezwłocznie przystąpił do działania. I tak dwóch dni dzwoni po adwokatach i nie może zrozumieć, dlaczego żaden nie chce się podjąć sprawy.

Czekam na rozwój sytuacji…

praca

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 128 (140)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…