Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Anka1992a

Zamieszcza historie od: 19 kwietnia 2020 - 12:36
Ostatnio: 26 kwietnia 2020 - 12:11
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 113
  • Komentarzy: 1
  • Punktów za komentarze: 7
 

#86480

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Pracowałam kiedyś jako sprzątaczka kibli zarówno w publicznych budynkach na przykład basenach, szkołach, a także jako pokojówka w luksusowych hotelach. Moim zadaniem było mycie łazienek i wiadomo kibli.

W szkołach to najgorsze były chłopięce toalety, bo śmierdziało moczem i papierosami. Muszle były natomiast zawsze czyste. W dziewczęcych też było ok. Na basenach prawie zawsze czysto w obu łazienkach. Natomiast załapałam się na mycie toalet po gościach hotelowych w drogim hotelach nad Bałtykiem, ceny za nocleg to 300-600zł. W większości były to pokoje gdzie mieszkały pary, zadbana kobieta i mężczyzna. Kible w takich hotelach były zawsze w najgorszym stanie. W restauracji hotelowej siedziały zawsze wystrojone pary i jadły drogie posiłki, natomiast toalety zostawiali w makabrycznym stanie. Brudne muszle, lustro. Jak to skomentujecie? Słyszałam kiedyś, że im bogatsza panienka to większy syf w toalecie zostawia po sobie.

Gdańsk

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 187 (211)

#86455

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Historia na temat naciągania w jednej z warszawskich restauracji w wakacje. Siedziałam wtedy z chłopakiem kilka stolików obok stolika, w którym siedziała grupa wystrojonych, zadbanych kobiet. W restauracji było kilka kelnerek, barman i kucharze. Ja z chłopakiem jadłam dwudaniowy obiad i piłam lampkę wina. Natomiast te kobiety obok miał chyba luźne spotkanie koleżeńskie. Zamówiły po winie, przystawki, danie główne. Natomiast kelnerka za wszelką cenę starała się naciągnąć je na jak najdroższe rzeczy z menu. Jako przystawkę wzięły jakieś krewetki tygrysie za 50 zł po namowie kelnerki. Danie główne to coś innego, prawdopodobnie jakiś stek wołowy za 120 zł za porcję, natomiast wino to kelnerka im zaproponowała takie za 35 zł za lampkę 150 ml.

Najbardziej piekielną sytuacją był fakt, że jak za każdym razem gdy kelnerka wracała do kuchni za bufet to rozmawiała z innymi kelnerkami między sobą i rzucały teksty typu "musimy jak najbardziej wydoić te c**** albo szmaty". Różnych obraźliwych określeń używały. My to słyszeliśmy, bo akurat tak stolik nasz stał, że dało się usłyszeć. Kelnerki nie były nawet tego świadome, że je słyszymy. Kelnerki co pewien czas podchodziły do ich stolika i próbowały na coś jeszcze je naciągnąć. Udawało im się. Ostatecznie rachunek w przeliczeniu na osobę wynosił sporo, bo każda z kobiet płaciła osobno za siebie, trzymały po kilka setek w dłoni. Jak skomentujecie taką sytuację?

Warszawa

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 95 (127)

1