Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

kotus

Zamieszcza historie od: 22 sierpnia 2015 - 20:35
Ostatnio: 22 lutego 2017 - 15:50
  • Historii na głównej: 2 z 3
  • Punktów za historie: 723
  • Komentarzy: 1
  • Punktów za komentarze: 0
 

#68904

(PW) ·
| Do ulubionych
Przez 9 lat pracowałam na stacji paliw. Uzbierało mi się kilka ciekawych historii.

Kradzieże paliwa, chleb powszedni każdego kasjera.
Przez pewien czas, notorycznie uciekał nam jakiś człowiek białym, starym Mercedesem na zagranicznych tablicach. Tankował zwykle małe kwoty, 50-100zł i odjeżdżał. Robił to szybko i najczęściej kiedy był duży ruch, więc ciężko było go przyuważyć i dorwać. Zgłaszanie sprawy na policję nie dawało rezultatów. Ale jak to się mówi, do trzech razy sztuka.

Stałam tego dnia na zmianie z Mareczkiem, szefowa w biurze robiła papierki. Dzień jak co dzień, Mareczek poszedł tankować gaz i... nie wrócił. 5 minut, 10 minut, Mareczka nie ma. A na dystrybutorze "wisi" niezapłacone paliwo. Idę do szefowej i mówię, że coś dziwnego się dzieje. Przeglądamy monitoring i co widzimy? Mareczek jedzie na masce Mercedesa, trzymając się za wycieraczki.

Co się okazało? Podczas tankowania gazu Mareczek rozpoznał przy sąsiednim dystrybutorze naszego stałego klienta na darmowe paliwo. Najpierw chciał szybko pobiec do sklepu, żeby zadzwonić na policję, jednak kiedy zobaczył, że nasz "klient" szykuje się do ucieczki (zczaił, że na niego dybiemy) rzucił mu się na maskę. To była zima, roztopy więc w efekcie Mareczek wylądował w pełnym lodowatej wody rowie. Całą akcję widział inny klient stacji. Podjechał do Mareczka i mówi "Wsiadaj, gonimy go" i tak pędzili za nim jak wariaci (po drodze dzwonili na policję), aż wyjechali za miasto.

"Klient" próbował uciekać jakąś polną drogą, ale zakopał mu się samochód, w rezultacie porzucił go wraz z dokumentami. Okazało się, że nasz ucieczkowicz był Rosjaninem. Resztą zajęła się policja (trzymali przemarzniętego i przemoczonego Mareczka na komendzie 2 godziny).

Gdzie piekielność?
Jakiś czas później (rok, może dwa) dostaliśmy dokumenty z sądu o umorzeniu postępowania z powodu niskiej szkodliwości. Nasz "klient" tłumaczył się trudną sytuacją życiową...

stacja paliw

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 141 (149)

#69169

(PW) ·
| Do ulubionych
Stacja paliw.

Godzina 1:00 w nocy, dzwoni telefon, odbieram...

Ktoś: - Witam, bo ja jestem stałym klientem waszej stacji, zabrakło mi paliwa, może chcecie zarobić parę groszy i ktoś by mi podrzucił paliwko??? Dosłownie 600 metrów od stacji...

Hę, że co?

Ja: - Ale ja nie wiem z kim rozmawiam.

Ktoś: - No jak to z kim, Muzykant z tej strony.

Nie znam człowieka, ktoś ewidentnie chyba robi sobie żarty. Owszem, mamy wielu stałych klientów, ale w 90% przypadków nie znam nawet imienia. Odpowiadam stanowczo, że niestety nie ma takiej możliwości, bo nie możemy opuszczać terenu stacji i nie mogę zostawić jednego pracownika na stacji itp. Koleś wielce niezadowolony odmową, coś tam jęczy, że on jest stałym klientem i jak to tak, żeby w deszczu musiał iść po paliwko. Jakoś udało mi się go zbyć.

Przyszedł po godzinie od rozmowy, z pretensją, że mu paliwka nie podrzuciliśmy (generalnie nawet za bardzo gościa nie kojarzyłam) i kupił to paliwko... 0,7 Johnego...
A wiecie co było w tym wszystkim najgorsze? Był praktycznie trzeźwy. Ludzie to jednak mają fantazję. Nie wiem skąd mu przyszło do głowy, że ktoś będzie ryzykował utratą pracy (albo jeszcze czegoś gorszego) dla kilku złotych napiwku.

stacja paliw

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 199 (267)
zarchiwizowany

#69168

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Staja paliw

Historia może nie tyle piekielna, co zabawna.

Kilka lat temu był konkurs na znanej sieci stacji paliw, w którym po uzbieraniu iluś tam naklejek (kuponów) dostawało się piłkę nożną. Jako formę reklamy postawiono nam na środku sklepu kartonowego piłkarza naturalnych rozmiarów, "ubranego" w strój narodowej reprezentacji i "trzymającego" tę piłkę w swoich kartonowych rękach. Wchodzi klientka do sklepu i mówi do niego z pretensją: „Czy mógłby Pan mi zatankować??!!”. Nie odpowiedział… A co gorsza, nie zatankował.

stacja paliw

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1 (37)

1